Wypoczynek i zwiedzanie. Zapraszamy do uczestnictwa w wyprawie GRUZJA BUDŻETOWO. Wyjazd będzie mieć charakter objazdówki z licznymi atrakcjami. Zabieramy wygodne buty, wyśmienite nastroje i dajemy się ponieść przygodzie. Wyjazd dla osób aktywnych i gotowych na kaukaską, nieprzewidywalną rzeczywistość. Wszyscy są mile widziani.
Kuchnia gruzińska. Kuchnia gruzińska słynie z różnorodności – na stole królują dania mięsne, rybne, a także sery i warzywa. To kulinarny raj zarówno dla miłośników mięs, jak i wegetarian. Gruzini potrafią wyczarować apetyczne potrawy wykorzystując świeże produkty łącząc je nieraz w zaskakujący sposób. Pomidor, papryka
awokado » egzotyczny zielony owoc z dużą pestką. awokado » gruszka amerykańska. awokado » gruszka tropikalna. awokado » gruszka z Ameryki Środkowej. awokado » gruszkowaty owoc. awokado » gruszkowaty owoc o tłustym miąższu. awokado » gruszkowaty owoc tropikalny. awokado » gruszkowaty owoc z tropików. awokado » gruszkowy owoc
rfe5n. Please verify you are a human Access to this page has been denied because we believe you are using automation tools to browse the website. This may happen as a result of the following: Javascript is disabled or blocked by an extension (ad blockers for example) Your browser does not support cookies Please make sure that Javascript and cookies are enabled on your browser and that you are not blocking them from loading. Reference ID: #ab3e92e5-143f-11ed-a354-7a436a4d6b45
iStockZarysowany Zielony Owoc Jabłka Z Symbolem Zielonego Liścia Na Białym Tle Ugryzione Zielone Jabłko Z Zieloną Ikoną Liścia - Stockowe grafiki wektorowe i więcej obrazów Bez ludziPobierz tę ilustrację wektorową Zarysowany Zielony Owoc Jabłka Z Symbolem Zielonego Liścia Na Białym Tle Ugryzione Zielone Jabłko Z Zieloną Ikoną Liścia teraz. Szukaj więcej w bibliotece wolnych od tantiem grafik wektorowych iStock, obejmującej grafiki Bez ludzi, które można łatwo i szybko #:gm1408631364$9,99iStockIn stockZarysowany zielony owoc jabłka z symbolem zielonego liścia na białym tle. Ugryzione zielone jabłko z zieloną ikoną liścia. – Stockowa ilustracja wektorowaZarysowany zielony owoc jabłka z symbolem zielonego liścia na białym tle. Ugryzione zielone jabłko z zieloną ikoną liścia. - Grafika wektorowa royalty-free (Bez ludzi)OpisZarysowany zielony owoc jabłka z symbolem zielonego liścia na białym tle. Ugryzione zielone jabłko z zieloną ikoną wysokiej jakości do wszelkich Twoich projektów$ z miesięcznym abonamentem10 obrazów miesięcznieNajwiększy rozmiar:Wektor (EPS) – dowolnie skalowalnyID zbioru ilustracji:1408631364Data umieszczenia:14 lipca 2022Słowa kluczoweBez ludzi Ilustracje,Białe tło Ilustracje,Deser Ilustracje,Grafika komputerowa Ilustracje,Grafika wektorowa Ilustracje,Gryźć Ilustracje,Horyzontalny Ilustracje,Ikona Ilustracje,Ilustracja Ilustracje,Jabłko Ilustracje,Jedzenie Ilustracje,Jedzenie na słodko Ilustracje,Jedzenie wegetariańskie Ilustracje,Liść Ilustracje,Natura Ilustracje,Neutralne tło Ilustracje,Organiczny Ilustracje,Owoc Ilustracje,Pokaż wszystkieCzęsto zadawane pytania (FAQ)Czym jest licencja typu royalty-free?Licencje typu royalty-free pozwalają na jednokrotną opłatę za bieżące wykorzystywanie zdjęć i klipów wideo chronionych prawem autorskim w projektach osobistych i komercyjnych bez konieczności ponoszenia dodatkowych opłat za każdym razem, gdy korzystasz z tych treści. Jest to korzystne dla obu stron – dlatego też wszystko w serwisie iStock jest objęte licencją typu licencje typu royalty-free są dostępne w serwisie iStock?Licencje royalty-free to najlepsza opcja dla osób, które potrzebują zbioru obrazów do użytku komercyjnego, dlatego każdy plik na iStock jest objęty wyłącznie tym typem licencji, niezależnie od tego, czy jest to zdjęcie, ilustracja czy można korzystać z obrazów i klipów wideo typu royalty-free?Użytkownicy mogą modyfikować, zmieniać rozmiary i dopasowywać do swoich potrzeb wszystkie inne aspekty zasobów dostępnych na iStock, by wykorzystać je przy swoich projektach, niezależnie od tego, czy tworzą reklamy na media społecznościowe, billboardy, prezentacje PowerPoint czy filmy fabularne. Z wyjątkiem zdjęć objętych licencją „Editorial use only” (tylko do użytku redakcji), które mogą być wykorzystywane wyłącznie w projektach redakcyjnych i nie mogą być modyfikowane, możliwości są się więcej na temat obrazów beztantiemowych lub zobacz najczęściej zadawane pytania związane ze zbiorami ilustracji i wektorów.
Często wracam myślami do tych dni, które spędziłam w Gruzji. Wtedy przypominają mi się piękne i majestatyczne góry, serpentyny dróg, zielone łąki, a na nich pasące się stada owiec, krowy chodzące dosłownie wszędzie, naziemne, żółte gazociągi i suto zastawione stoły. Wspomnieniem będzie też „chinkali disco” w Tbilisi, podobnie jak wizyta na targu rybnym w Batumi. Ale o tym wspomnę trochę później. Teraz chciałabym Cię ugościć gruzińskimi przysmakami, dlatego proszę, usiądź przy stole, a ja zaraz podam Ci talerz i poczęstuję jedzeniem, którego smak zapamiętasz na długo. Zanim tu trafiłam, kraj ten kojarzył mi się z biedą i wojną, jednak z każdym dniem byłam coraz bardziej pewna, że właśnie przeżywam mój najwspanialszy urlop w życiu! Bez wahania mogę powiedzieć, że Gruzja jest zachwycająca i zamieszkują ją najbardziej serdeczni ludzie. Patrząc na mój wyjazd pod kątem jedzenia – również było rewelacyjnie. Kuchnia gruzińska jest bardzo prosta i jednocześnie bardzo bogata w różne smaki. To niesamowita mieszanka! Uwielbiam robić zakupy spożywcze na lokalnych targowiskach, a te gruzińskie zawsze będą mi się kojarzyły z zapachem kolendry, która jest dodawana do wszystkich sałatek. Tamtejsze jedzenie składa się głównie z warzyw, serów pod każdą postacią, często używanych w daniach głównych, różnego rodzaju mięs i… sporej ilości wina. W tym wpisie chcę Ci trochę opowiedzieć o popularnych i tradycyjnych daniach kuchni gruzińskiej, znajdzie się też kilka ciekawostek i wspomnień z podróży. Postaram się wszystko tak przedstawić, aby i Tobie pociekła ślinka 😊 Zdjęcia, które ubarwiają ten pyszny wpis oglądasz, między innymi, dzięki uprzejmości moich przyjaciół, z którymi miałam sporą frajdę podczas próbowania gruzińskich specjałów i podróżowania po tym wspaniałym kraju. Zacznijmy od krótkiego spaceru po jednym z targów, gdzie handel codziennie zaczyna się razem ze wschodem słońca i trwa do późnych godzin popołudniowych. Na targu praktycznie wszystko kupisz na wagę: przyprawy, ziarna, orzechy, mąkę, cukier, herbatę itp. Suszone zioła i kwiaty, butelkowane sosy, domowe przetwory… Tyle szczęścia! Gruzińskie sery Zaczynam od nich, ponieważ już wcześniej były wywołane do tablicy. Prawdę mówiąc, Gruzja, podobnie jak Francja, serami stoi. Według specjalistów wyrabia się tu około 250 gatunków sera i są one używane nie tylko do popularnego chaczapuri, ale obecne w niemal każdym daniu. Robi się je z mleka, które akurat ma się pod ręką (najczęściej z krowiego), ale też z owczego, bawolego czy koziego. Gruziński ser jest lekko słony i po ogrzaniu zaczyna się ciągnąć. Trochę żałuję, że nie znam się zbyt dobrze się na ich rodzajach, bo inaczej opisałabym je wszystkie w tym wpisie: wędzone, zapiekane z masłem, podpuszczkowe itp. Pycha! Chaczapuri Bezwzględnie Gruzja słynie z tego placka z serem. Je się go dosłownie wszędzie, o każdej porze dnia i przez okrągły rok, a w zależności od tego, w którym regionie kraju go zamówisz, dostaniesz różne wersje, które różnią się kształtem i rodzajem sera w środku. Najbardziej popularne jest to z serem, jednak mieliśmy okazję próbować chaczapuri nadziewanego fasolą lub mięsem. Jego przygotowanie jest banalne: wystarczy mąka, woda, trochę drożdży i koniecznie jakiś bardzo słony ser. Dopadł Cię głód o północy? Doskonale! Zawsze znajdzie się jakieś chaczapuri. Najbardziej przypadło mi do gustu chaczapuri adżarskie. To dziwny w kształcie, trochę podobny do łódki, ciepły placek z wyciętą w środku dziurą, pełną kawałków bardzo słonego sera, do której wbito surowe jajko. Aby je zjeść, należy oderwać kawałek ciasta z jego zewnętrznej części i dosłownie wymieszać jajko z serem. Pod wpływem ciepła jajko się ścina, tworząc swego rodzaju jajecznicę. Trzeba przyznać, że prezentuje się przepięknie, prawda? Chinkali Skoro już jesteśmy przy temacie popularnych dań, nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o chinkali. To nie są zwykłe pierogi z mięsem. Fakt, na pierwszy rzut oka trochę je przypominają, ale sposób ich jedzenia jest zupełnie inny. Trzeba chwycić delikwenta za czubek, gdzie jest najwięcej zlepionego ciasta, delikatnie ugryźć kawałek i wyssać z niego rosół. Potem można sięgnąć po widelec, aby dokończyć degustację, ale przy moim braku wprawy, najczęściej kończyło się to jedzeniem rękami, które były oblane gorącym rosołem. Pamiętaj tylko, aby nie zjadać czubków! Nadzienie chinkali jest różne: może to być słony ser, mielone mięso z baraniny i/lub wieprzowiny z odrobiną cebuli i sporą ilością kolendry, grzyby itp. Wszystko zależy od fantazji kucharki i tego, co akurat jest w lodówce. Przy okazji muszę wspomnieć o miejscu, które na swój sposób mnie urzekło i zostało nazwane przez moich przyjaciół „chinkali disco”. Mianowicie, jest to restauracja, która za dnia serwuje przepyszne gruzińskie dania, a po północy zamienia się w dyskotekę z prawdziwego zdarzenia, gdzie lokalni przychodzą się rozerwać w gorące noce, a porządku pilnują rośli ochroniarze. Jedzenie zamówiliśmy u kelnera ubranego w białą koszulę, który podał nam kartę dań. Chinkali w rytmie dudniącego basu i wśród tańczącej młodzieży smakuje obłędnie! Gdy szukasz niebanalnej pamiątki z podróży dla znajomych, przejdź się po sklepikach w Tbilisi, a z pewnością trafisz na skarpetki ze wzorem w chinkali (nie myl ich z czosnkami, chociaż zgodzę się z tym, że na pierwszy rzut oka mogą je przypominać). Zdziwienie i radość osoby, której wręczysz parę skarpet, zamiast kolejnego magnesu na lodówkę, jest bezcenne 😊 Sama też zaopatrzyłam swoją szafę w kilka takich par i zakładam je zawsze w pochmurne dni – wtedy przypominają mi one tę podróż do słonecznej Gruzji. Zawsze możesz też przywieźć tradycyjne, ręcznie robione, wełniane skarpety lub czapkę. Lobio Lobio, czyli czerwona fasola ze wszystkim. Coś na kształt dobrze nam znanej fasolki po bretońsku, gulaszu czy bigosu „na winie”, czyli co się nawinie, to do bigosu. Lobio jest czasem rozwodnione, czasem ma konsystencję pasty, może być ostre lub łagodne. Za każdym razem jest mocno przyprawione i ma mnóstwo dodatków. Wszystko zależy od fantazji kucharza, który właśnie przygotowuje to danie. Kababi Przejdźmy teraz do dania, które zadowoli prawdziwych mięsożerców. Jest to tradycyjna potrawa Gruzji, nazywana także lula-kebab. Można je jeść na kilka sposobów np. zawinąć w cienki placek, podobny do pity i jeść rękami lub potraktować go jako główny składnik dania, wtedy koniecznie trzeba dodać owoce granatu. Granat w gruzińskiej kuchni często jest wykorzystywany jako zamiennik octu i dodawany do pysznych sosów lub kiełbasek w naturalnej osłonce, które nazywają się kupaty. Samo kababi przygotowuje się z trzech mięs: jagnięciny, baraniny i wieprzowiny, z dodatkiem wielu zmielonych i aromatycznych przypraw. Gruzińskie kababi ma niewiele wspólnego z tureckim kebabem, chociaż jego nazwa jest dość podobna. Churchele Teraz coś, co tygryski lubią najbardziej – przechodzimy do słodkości. Churchele to przekąska, która swoim wyglądem przypomina świeczkę, a tak naprawdę to nic innego, jak orzechy (włoskie lub laskowe), które są nawinięte na nitkę i oblane karmelem lub zagęszczonym sokiem z winogron. Pozostawia się je do zastygnięcia, a następnie sprzedaje na straganach za niewielkie pieniądze. Nie wyglądają zbyt apetycznie, ale za to nadrabiają smakiem. Na poniższym zdjęciu widzisz je, jak zwisają z góry straganu. Tklapi Z wyglądu przypomina skaj ze starego PKS-u (dla młodszych rocznikiem już tłumaczę: to śliski materiał, trochę podobny do skóry, którym były obijane siedzenia w starych autobusach), a smakuje jak kwaśny papier. Tak naprawdę to mus z owoców, który wylewa się na płaską powierzchnię, wałkuje i zostawia na słońcu do wyschnięcia. Potem wystarczy posypać mąką, aby się nie kleił i nie kruszył. Wybór kolorów tego „skaju” jest ogromny i zależy od owoców, które zostały użyte do jego produkcji. Tklapi robi się z jabłek, winogron lub żurawiny. Ryby Na początku tego wpisu wspomniałam o targu rybnym w Batumi – w tym miejscu warto rozwinąć temat. Na wjeździe do Batumi od północnej strony znajduje się mały targ rybny, a prawdziwa jego moc nie polega na zajmowanej powierzchni, ale na tym, co znajduje się wśród oferowanego asortymentu. Jest to dosłownie wszystko, co danego dnia przypłynęło do portu. Jak do tej pory, podczas moich podróży, nie spotkałam lepszego miejsca dla fanów ryb. Są one tanie, świeżutkie i przepyszne. Najlepiej sprawdzić to od razu. Jak? Aby to zrobić, wystarczy zanieść swoje zakupy do niewielkiej knajpki sąsiadującej z targowiskiem, pokazać kucharce co masz w torbie, a ona już doskonale będzie wiedziała, co ma z tym zrobić. Po kilku minutach dostaniesz swój posiłek w towarzystwie kolorowych i świeżych warzyw, pajdy chleba lub ziemniaczków i ciekawego w smaku słodko-kwaśnego sosu. Na talerzach mieliśmy przepyszne rybki i fantastyczne raki, a razem z nami jedli sami lokalni, nie było tu żadnego turysty. Polecam! Moje podsumowanie urlopu w Gruzji Po dwóch tygodniach spędzonych w Gruzji, postanowiłam wyciągnąć kilka „okołokuchennych” wniosków: Solidny stół na grubych nogach to centralne miejsce w każdym gruzińskim domu. Moim zdaniem powinny być one zdecydowanie większe, bo jedzenie zwyczajnie się na nich nie mieści. Myślę, że Gruzini wyznają zasadę, aby na stole nie było ani kawałka wolnego obrusa. Jeżeli wydaje Ci się, że masz już za sobą niejedną oszałamiającą biesiadę, masz rację – tylko Ci się tak wydaje. Zasiądź za gruzińskim stołem, a wtedy z pewnością zmienisz więcej osób przy stole, tym przyjemniej. Co można tu robić, poza delektowaniem się lokalną kuchnią? Rozmawiać z Gospodarzem o życiu, słuchać wspomnień z najpiękniejszych lat jego młodości, dowiedzieć się, jakie są jego poglądy polityczne i za co Gruzini kochają Polskę. Można usłyszeć, co koniecznie trzeba zobaczyć w Gruzji, poznać żonę Pana Domu, która jest wykładowcą na uczelni i posłuchać opowieści o chorobach, które go dopadły. Można zobaczyć, z jaką dumą opowiada o synu, który jest członkiem znanego zespołu i grał niedawno koncert w Polsce, a jutro akurat gra koncert kilka ulic dalej. Jedzenie śniadania na altanie, która jest cała porośnięta winoroślą i pełna doniczek z sadzonkami truskawek – z widokiem na Tbilisi, to niezapomniane i serdeczność Gruzinów nie zna granic. Na długo zapamiętam tę scenę, gdy starsza Pani o twarzy pełnej zmarszczek, przyniosła każdemu z nas po kawałku tortu, ponieważ jej wnuczek obchodził tego dnia czwarte urodziny. Po chwili Gospodyni pojawiła się ponownie – tym razem ze wspomnianym wnukiem na rękach. Wtedy zobaczyłam w jej oczach miłość, a na twarzy bezzębny, szczery uśmiech. Radość można czerpać nawet w momencie organizowania polowej jadalni. Jak to? Pewnego dnia po wizycie w jednej z winiarni postanowiliśmy zjeść coś na szybko. Kilkadziesiąt metrów dalej zobaczyliśmy lokal z kebabem, a ponieważ każdy z nas był ciekaw gruzińskiej wersji tego znanego dania, decyzja zapadła szybko. Sprzedawca był niewiarygodnie miły, miał uśmiechnięte oczy, złotego zęba i był ubrany w ortalionowy dres. Kawałki baraniny kręciły się na długim szpikulcu, a pod nimi palił się żywy ogień. Zza zaplecza wyszła zgrabna blond kobieta z burzą tlenionych loków spiętych w niedbały kok i puściła do nas oczko. Każdy z nas złożył zamówienie i wyszliśmy na zewnątrz lokalu. W oczekiwaniu na obiad rozglądaliśmy się po najbliższej okolicy, aż zobaczyliśmy lokalny sklepik z ubraniami z drugiej ręki. Był on niewielki, a wewnątrz leżały ubrania w koszach z metalowej kratki. Spora część asortymentu była też rozwieszona na wieszakach na każdej ze ścian. W środku pachniało kurzem, używaną odzieżą i kawą. Siedziały tam trzy kobiety, które od razu do nas zagadały, gdy tylko przekroczyliśmy próg sklepu. Dziewczyny prowadziły nie tylko lumpeks, ale miały też w sprzedaży ziarna kawy. Oczywiście kawę kupiłam, a ponieważ było miło, skusiłam się na kolorowy t-shirt. Moi towarzysze podróży też zaopatrzyli się w „najnowsze hity mody” i kilkaset gramów czarnych, pachnących ziarenek. Wyszliśmy wezwani przez pana od kebabów. Gdy tylko kobiety ze sklepu dowiedziały się, że zostaniemy tu jeszcze chwilę, aby zjeść, wyciągnęły dosłownie z podziemi plastikowy, zielony stół ogrodowy i kilka krzeseł (każde z innej parafii). Zrobiło się bardzo swojsko, południowe słońce paliło nam ramiona, a sos z kebabu przełyk. Zupełnie obcy nam ludzie ugościli nas jak swoich, pytając później, ile kaw zaparzyć. Najmłodsza dziewczynka ze sklepu odzieżowego, pobiegła do sklepu naprzeciwko po cukierki do kawy i pamiątki dla każdego z nas. To było wspaniałe doświadczenie!Czacza w ilości „ciut ciut” ma zdrowotne działanie, ale wypicie jej w większej ilości może obudzić w nas koguta, a wtedy już nie jest dobrze. Często spacerując ulicami lokalnych miasteczek i wsi mijaliśmy mężczyzn z czerwonymi twarzami. Nie było wątpliwości, że nie jest to wynikiem nadmiernego korzystania ze słońca 😉Muszę czym prędzej wrócić do biegania (gruzińska kuchnia nie należy do dietetycznych 😊). Zawsze podczas podróży spotykałam się z przyjaźnie nastawionymi ludźmi oraz serdecznością, która płynęła w moją stronę. Jednak to, co spotkało nas w Gruzji, przerosło wszelkie oczekiwania. Gościnność i otwartość są tu bardzo naturalne, a lokalni mieszkańcy zawsze z uśmiechem rozmawiają z przybyszem zza granicy. Z przyjemnością wspominam ten urlop i już po cichutku planuję kolejną podróż do kraju, w którym nie byłam traktowana jak gość, ale jak członek ich wielkiej rodziny. Lubisz czytać o kuchniach świata? Jedzenie to Twój konik? Kliknij tu i przeczytaj wpis Zosi, mojej blogowej koleżanki o greckiej kuchni, a potem zerknij do mojego artykułu o tym, jakie to All Inclusive jest dobre i złe jednocześnie. Niebawem pojawią się kolejne wspomnienia z podróży po Gruzji, tak więc obserwuj nasz I… TAKI BLOG, żeby nic Cię nie ominęło! Jeśli mam polecić jedno miejsce w Gruzji, które koniecznie musisz zobaczyć, bez wątpienia jest to dolina Truso.
Kuchnia zajmuje ważne miejsce w kulturze i sercach Gruzinów, a ich narodowe potrawy to prawdziwe bogactwo smaków. Łagodny klimat i żyzne ziemie dostarczają na stoły gruzińskie jedzenie, o którym można powiedzieć tylko jedno: niebo w gębie! 🙂 Co zjeść w Gruzji? Potrawy kuchni gruzińskiej są proste, ale zróżnicowane, lekkie i zarazem sycące. Znajdziemy w nich pachnące pomidory i ogórki, dorodne bakłażany, soczyste owoce. Gruzini chętnie jedzą baraninę, wyrabiają też setki gatunków znakomitego sera, a dania wzbogacają orzechami włoskimi oraz aromatycznymi ziołami i przyprawami. Gruzini jedzą gęste zupy. Warto spróbować między innymi: adżabsandali – gruzińskie leczo z bakłażana, cukinii, ziemniaka, cebuli, papryki i pomidora;lobio – zupa z fasoli, zazwyczaj przyprawiana orzechami włoskimi, cebulą, czosnkiem i kolendrą;charczo – zupa o konsystencji gulaszu, najczęściej przyrządzana z wołowiny, z dodatkiem migdałów, orzechów i aromatycznej przyprawy chmeli-suneli;czichirtma – gruziński rosół, podawany z gotowanym kurczakiem, jajkiem, cebulą i kolendrą. Kuchnia gruzińska: przekąski i dania główne Każdy, kto jeździ na wycieczki do Gruzji, prędzej czy później spróbuje tej poezji smaków: chaczapuri – najbardziej kultowe gruzińskie danie, w zależności od regionu serwowane z różnymi dodatkami. Tradycyjna wersja tego zapiekanego placka to chaczapuri imeruli ze słonawym serem, ale warto spróbować też chaczapuri z fasolą lub szpinakiem. Popularne jest też chaczapuri adżaruli w kształcie łódki, z serowym nadzieniem, żółtkiem i odrobiną masła, oraz chaczapuri zwijane, w środku wypełnione smakowicie ciągnącym się serem;kubdari – placek z regionu Swanetii, bardzo sycący, z wołowiną, cebulą, czosnkiem i ziołami;lobiani – placek z fasolą;chinkali – tradycyjne pierożki gruzińskie, z mięsem mielonym i bulionem; spotyka się też wersje wegetariańskie, np. z serem i szpinakiem;tolma – bakłażany, zielone pomidory lub papryka nadziewane mielonym mięsem lub pastą z orzechów włoskich z przyprawami i ziołami;pchali – przystawka z drobno siekanych, mielonych warzyw z orzechami włoskimi, przyprawami i ziołami;badridżani – danie z bakłażana faszerowanego saciwi (pastą z orzechów włoskich i przypraw). Na dobry początek zawsze sprawdzi się też deska serów i wyborne, gruzińskie wino. Dużo wina, którym można wznieść niejeden toast. Dzieci i niepijący alkoholu mogą spróbować gruzińskie lemoniady – pyszne i bardzo orzeźwiające. Kuchnia gruzińska: słodycze Na deser w Gruzji najlepsze są bakalie i owoce: granaty, karalioki, arbuzy, melony, winogrona. Można sięgnąć też po churchele (czurczchele) – nawleczone na nitkę orzechy, oblane sokiem z winogron i karmelem. Wszystkie te smaki poznacie w trakcie naszej wycieczki do Gruzji 🙂 Odkryj więcej ciekawych miejsc! Wszelkie prawa zastrzeżone © 2022 Tamada Tour Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w Polityce Prywatności. Możesz zarządzać ustawieniami plików cookies, klikając w przycisk "Ustawienia".Akceptuj Ustawienia
Owoce Wietnamu Stragan z owocami w Wietnamie to istne szaleństwo barw, po prostu kolorowy zawrót głowy. Ciężko tu znaleźć owoce powszechnie znane w Polsce a te które wydają się znane jak np. ananasy zaskakują intensywnością smaku i słodyczą. Sprzedawane są niemal na każdym kroku, jak ja kocham Azję za to :D Na zdjęciu mały, wiejski ryneczek zagubiony gdzieś w delcie Mekongu w okolicach Cantho. W większych miastach jak np. Hanoi też można spotkać stoiska. Owoce często są sprzedawane obrane na tackach (po prawej), gotowe do zjedzenia :D Obwoźny sklepik w stylu azjatyckim :D Rowerowe stragany to bardzo powszechne zjawisko w Wietnamie. Inna forma mobilnego stoiska z owocami. Wietnamczycy a zwłaszcza Wietnamki poruszają się z wielką gracją z koszami przerzuconymi przez ramię choć potrafią one być naprawdę ciężkie. Zwróćcie uwagę, że pod tzw. wystawą mieszczą również magazyny :D Zadowolona sprzedawczynie, odważa nam orzeszki :D Podczas zakupów cytrusów. Zielone orzechy kokosowe zawierają orzeźwiające mleczko kokosowe, te bardziej brązowe (dojrzałe) dodatkowo miazgę kokosową (tak to ta biała substancja sprzedawana u nas jako "wiórka kokosowe"), którą można wyjeść łyżeczką :D Sprzedawcy na miejscu z wielka wprawą maczetą odrąbują szczyt orzecha. Najbardziej fachowe jest takie napoczęcie by pozostawić cienką, nienaruszoną błonkę miąższu (sok się nie wylewa a można w nią wbić wygodnie plastikową rurkę. Jeśli wlejemy do takiego owocu dodatkowo rum mamy słynne...coco loco :D Czerymoja owoc flaszowca peruwiańskiego. Najlepsza jest mocno dojrzała czyli taka, która już ma delikatnie brązową skórkę, wówczas budyniowa konsystencja o słodko kwaśnym smaku przypominającym truskawki z bitą śmietaną lub ananas zmieszany z bananem to prawdziwe "niebo w gębie". Pochodzi z Ameryki Pd. Durian, z jednej strony smakołyk i rarytas a z drugiej niektórym ciężko znieść nawet jego zapach (oficjalnie jest zakaz wstępu np. na lotniska z durianem). Pochodzi z Indonezji. Jagodzian czyli rambutan, słodki a zarazem orzeźwiający, w smaku przypomina troszkę liczi czy winogrona. Ulubiony owoc Zbyszka. Bardzo dobry w podróży, można go spokojnie przechowywać 2 dni (zwykle owoce azjatyckie wytrzymują kilka godzin :D) i bardzo wygodnie się obiera. Pochodzi z Azji. Mangostan właściwy to jeden z najsmaczniejszych owoców tropikalnych. Rośnie głównie w Azji Południowo-Wschodniej na wiecznie zielonych drzewach, wysokich na 20-30 m . Miąższ jest biały i bardzo soczysty (ale bez noża obiera się trudno), smakiem przypomina...mieszankę brzoskwini, liczi i ananasa. Chlebowiec różnolistny czyli Jackfruit to największy owoc świata, przeciętnie waży 10 kg, czasem nawet 30 kg. Jego długość może dochodzić do 1 m. Można go spożywać na surowo lub ugotowany. W smaku jest przyjemny, łagodny, kwaśny, nieco podobny do ananasa. Na plantacji papai czyli melonowca właściwego na Cat Ba (wyspa na Ha Long Bay). Owoc pochodzi z Ameryki Pd. Zwany również "Owocem Aniołów". Po zerwaniu papaje przechowuje się ok. 24 godzin, zanim przystąpimy do jedzenia. Po prostu pyszna. Smakuje jak połączenie mango i melona. Karambola, po przekrojeniu ma gwiazdkowaty kształt i kwaskowaty smak, służy głównie do ozdoby deserów. Spotykana czasem w tej formie również w polskich kawiarniach :D A tak rośnie dobrze nam znany ananas. Po zerwaniu już nie dojrzewa, dlatego pewnie taka różnica w smaku między owocami kupionymi w Azji a tymi dostępnymi w marketach w Polsce. I kolejny powszechnie znany owoc, arbuz :D Czapetka czyli wax apple pochodzi z Azji Południowo-Wschodniej. W smaku chrupiąca, soczysta, mało słodka trochę przypomina rabarbar. Marakuja czyli męczennica bardzo orzeźwiająca, nieco kwaskowata, o silnym aromacie. Najlepiej smakuje wyjadana łyżeczką na surowo. Mmmm... Nie wiem czy to owoc ale trzcina cukrowa jest często sprzedawana w takich wiązkach. Pochodzi z nowej Gwinei. Miąższ zawarty w środku służy za słodką przekąskę. Powszechne jest również wyciskanie soku z trzciny ale według mnie smakuje jak osłodzona woda :D Pomelo zwane też biała cytryną pochodzi z Azji. Łączy słodycz pomarańczy i gorzkość grejpfruta, zjada się tylko miąższ obrany z białych błon Fruty często w Azji służą jako ofiary dla bogów i duszków (które ponoć uwielbiają owoce). Kwiaty i owoce obłaskawiają duszki. Inny przykład "owocowego" ołtarza. Cytron symbol szczęścia i pomyślności w handlu. Napotkani Wietnamczycy twierdzili, że to raczej owoc ofiarny, czczony ze względu na to, iż przypomina rękę Buddy ale rzadko jest jadany. Po prawej smoczy owoc czyli pitaja, zwana też truskawkową gruszką smakiem przypomina mieszankę kiwi i melona, zawiera drobniutkie ciemne nasionka rozrzucone w miąższu niczym ziarenka maku. Pochodzi z Ameryki Południowej.
zielony owoc z gruzji