Bardzo dobra i bardzo ciekawa książka. Dużo interesujących wniosków, niektóre z nich sobie spisałam, bo warto do nich wracać. W zasadzie sięgnęłam po tę pozycję, widząc informację o Polsce, a całość wciągnęła mnie - niesamowite jest porównywanie trzech różnych systemów edukacji, patrzenie na szkoły, nauczycieli i rodziców, czyli te jego najważniejsze składowe, z
Chase - zdjęcie z galerii: Najbrzydsze psy na świecie GALERIA: Najbrzydsze psy na świecie Włącz obsługę języka JavaScript, aby strona działała prawidłowo.
Dziecko określane jest zaszczytnym mianem małego Einsteina. Pomimo tego, że ma zaledwie 9 lat wkrótce skończy studia na uznawanym na całym świecie uniwersytecie. Najwyższa pora na rozpoczęcie doktoratu, prawda? Program dla wybitnych studentów jest dostosowany do ich potrzeb, powiedział przedstawiciel uczelni. To niezwykła historia. Dzieciństwo rządzi się swoimi prawami. Ciągłe
Popatrzmy na (w pełni subiektywny) ranking najbrzydszych samochodów świata. Projektanci samochodów wszystkich marek prześcigają się w tym, by to właśnie ich dzieła były najładniejszymi i najchętniej kupowanymi pojazdami na rynku. Powstają sportowe coupe, rodzinne SUVy i wszelkiej maści auta "dla kobiet", które potencjalnych
Brazylijski styl wychowywania dobrze wpisuje się we współczesne trendy, które opierają się na tym, że dziecko nie jest dodatkiem do rodziny lecz jej pełnoprawnym członkiem. W myśl tej zasady rodzice zabierają ze sobą dziecko prawie wszędzie: w podróże, do restauracji, w odwiedziny do znajomych, a nawet na całonocne imprezy!
Thylane Blondeau to 15-latka, która zyskała popularność dzięki jednej z sesji zdjęciowych dla "Vogue'a". Sesję wykonano w 2011 roku, kiedy dziewczynka miała 10 lat. Wystylizowano ją
TBhe0. Niektórzy ludzie zbierają znaczki. My natomiast kolekcjonujemy zdjęcia najbrzydszych mężczyzn, kobiet oraz par. Na naszym serwisie znajdziecie prawdopodobnie największy zbiór nieatrakcyjnych ludzi. Pamiętajmy jednak, że o gustach się nie dyskutuje. Jeśli każdy postrzega piękno inaczej, różnie będzie postrzegał również brzydotę – czytamy na portalu Oto – zdaniem redaktorów strony - 10 najmniej atrakcyjnych kobiet na świecie. Koniecznie zobaczcie te fotki! Polecane wideo Ocena: / 5 gość (Ocena: 5) 23:20 ale pasztety odpowiedz gość (Ocena: 1) 12:46 Gówniany artykuł odpowiedz gość (Ocena: 5) 14:11 pov: widzisz że jesteś podobna do jednej z nich odpowiedz gość (Ocena: 5) 16:39 ku*wa ludzie nie udawajcie że niby są piękne, te chore na coś to niech se będa, ale już nie pierdolcie że "każda jest piękna na swój sposób" bo jest to żałosne jak i ten artykuł bo wylądować w top 10 najbrzydzych kobiet/mężczyzn to też nie najlepiej. zobacz odpowiedzi (1) Dawid (Ocena: 5) 22:46 Śliczne są ja tam bym je ogarniał odpowiedz
Najbrzydsze gry świata dla dorosłych i dzieci Horror to gatunek ceniony za uczucia, które prowokuje, odkrywa najbrzydsze gry na świecie i jak wpłynęły na różne pokolenia, bez wysokiej jakości grafiki lub Jakie są najbrzydsze gry na świecie? Resident Evil Człowiek Śmiertelne przeczucieJakie są najbrzydsze gry na świecie?Gry wideo istnieją nie dłużej niż 50 lat, sprawiając, że zakochują się w sobie serca kilku pokoleń, które wzbudziły w ich potomkach miłość i sympatię do takich dzieł. To coś, co ewoluowało z biegiem czasu, począwszy od konsol Arcade, poprzez Neo 64, aż po nowe konsole dziewiątej różne gatunki gier, z których każda ma swój własny urok, które eksplorują Historie że czasami nie są opowiadane w tych samych filmach, biorąc gracza za główny motyw, chcąc, aby przeżyli swoje doświadczenie. Każdy ma na celu dać widzowi coś, z czym sam sobie poradzi, żeby poczuł się częścią historii, dając mu do zrozumienia, że jest jej gatunkach akcji gracz czuje się jak szpieg lub bohater, który musi wypełniać misje, aby uniknąć katastrofy, gatunki przygodowe grają z poczuciem eksploracji tego, kto gra, jakie uczucie oferuje przerażająca gra? Terror to krawędź, którą trzeba uważnie zbadać, może wywołać różne uczucia, takie jak napięcie, niepokój czy, co najbardziej oczywiste, gra horror jest w stanie przestraszyć każdego, nieważne, jeśli jesteś pełnoprawnym dorosłym lub dzieckiem, które wkracza w ten wspaniały świat, uczucie musi być takie samo. Coś ważnego jest to, że gra nie potrzebuje świetnej grafiki, po prostu dobrej historii, a widz może czuć się zarówno zajęty, jak i przestraszony, bez względu na to, czy pakiet tekstur jest obszerny, czy Evil 1Jedną z najbardziej znanych gier na świecie, a raczej jedną z najbardziej lubianych przez grupy graczy sag, jest ta o Resident Evil. W grze udaje się połączyć motyw zombie z tym gatunkiem przetrwania i eksploracji, przenosząc na mały ekran i konsolidując poczucie napięcia, że wydarzy się coś została wydana jako jeden z prywatnych tytułów dla Playstation 1, co sprawiło, że nie tylko konsola stała się atrakcyjna, ale także gra. Jego wydanie było pierwsze w Japonii, pod inną nazwą, i było zarówno fascynujące, jak i czarujące dla graczy na kontynencie azjatyckim, co doprowadziło do światowej jest w trzeciej osobie i stawia cię w miejscu Chrisa i jego partnerki Jill w rezydencji z dala od Raccon City, w poszukiwaniu odpowiedzi, ponieważ niektórzy ludzie zniknęli i krążą plotki o kanibalizmie. Po wejściu do rezydencji będą przechodzić przez różne spotkania z niewytłumaczalnymi i nieco nieprzyjemnymi rzeczami, które nie znajdą przyszłego napotkają zombie, które są konsekwencją eksperymentu przeprowadzonego przez Umbrella w poszukiwaniu potężnej broni biologicznej, która doprowadzi do różnych nieprzyjemnych i niebezpiecznych spotkań między tymi i kolejnymi stworzeniami. Gra nie ma świetnej grafiki, ale jej historia i doświadczenie, które ożywiła graczy, uczyniło z niej wyjątkowy klejnot tamtej cieńInną grą z generacji Playstation 1 jest „Shadow Man”, ponura i nieco przytłaczająca gra, ze względu na przerażające i nękające tekstury, które mają na celu doprowadzenie gracza do poziomu całkowitego niepokoju, aby go zamknąć lub uwięzić. przerażenia i lęki. Gra znalazła się nieco pod radarem dużej liczby graczy, co nie przeszkodziło jednak w jej wirusalizacji i pełnym rozszerzeniu przez grą na PS1, wykorzystuje silnik graficzny 3D, który pozwala na płynniejsze sterowanie postacią. Akcja rozgrywa się w trzeciej osobie i opowiada o chłopcu, który potrafi radzić sobie z voodoo i jego dążeniu do zostania jednym z najlepszych w grze istnieje kilka przerażających i nieco stresujących scenariuszy, które dzięki dobrze zaprojektowanej fabule stają się zmorą graczy. Szczegóły tej wspaniałej gry polegają na tym, że w przeciwieństwie do innych gier tamtych czasów, jej pakiet tekstur nie był zbyt dobry i miał trochę przeciętne oświetlenie, ale był to szczegół bez większego znaczenia dla graczy tamtych z największych horrorów od czasu premiery PS1, aby przerazić i uzyskać dobre przerażenie i krzyki w widzach. Siren to wydany na PS1 tytuł o grupie ludzi, którzy byli w nawiedzonym miasteczku, jednak na PS3 ukazała się zremasterowana wersja, aby ożywić strach przed została doceniona przez krytyków jako świetny kawałek, jednak w niektórych przypadkach jest porównywana jako po prostu kolejna gra na PS2, ale z lepszą grafiką, coś, co nie przyciągnęło zbytniej uwagi przeczucieJedną z najbrzydszych gier jest „Deadly Premonition”, ze względu na motyw otwartego świata, a także przerażenie, jakie niesie ze sobą. Jest to jedna z gier wydanych na generację PS3, poza posiadaniem dwóch wydawnictw, jednej z wersją firmową, a drugiej z wizją łączy survival z horrorem, a także zapewnia graczowi otwarty świat do eksploracji i zaznajomienia się z nim. Przedstawiamy nam podróż detektywa do tajemniczego miasteczka w poszukiwaniu rozwiązania morderstwa biednej dziewczyny, wnoszącej strach do jej życia. Jeśli podobał Ci się artykuł, zapraszam do lektury: «Jak zainstalować Mario Kart na PC». Wiem, że ci się to spodoba.
Nic nie wskazywało, że Lizzie Velasquez urodzi się z tak poważnym schorzeniem. Ciąża jej matki przebiegała prawidłowo, beż żadnych komplikacji. Kiedy jednak lekarze zobaczyli Lizzie zaraz po porodzie, obawiali się pokazać ją kobiecie, która ją urodziła. Na początku nikt nie wiedział, co dolega dziewczynce. Przez lata była szykanowana, wytykana palcami, potępiana za swój odbiegający od kanonów piękna wygląd. Ona jednak udowodniła, że wygląd nie jest najważniejszy, a w życiu można osiągnąć wszystko o czym tylko się marzy. Założyła kanał na Youtubie, a także została aktywistką działającą na rzecz zapobiegania przemocy w szkołach. Poznajcie zatem niezwykła historię Lizzie Velasquez! Zobacz także: Urodził się bez rąk i nóg. Matka po porodzie krzyczała: "Zabierzcie TO ode mnie". Dziś Nick Vujicic inspiruje miliony! Lizzie Velasquez - niezwykła kobieta, która udowodniła, że to nie wygląd jest w życiu najważniejszy 13 marca 1989 przyszła na świat malutka dziewczynka, która swoim wyglądem zdecydowanie odbiegała od innych niemowlaków. Wygląd Lizzie zszokował nawet lekarzy, którzy byli przerażeni, że muszą pokazać ją matce - bali się jej reakcji. Postanowili zrobić dziewczynce zdjęcie, aby kobieta mogła stopniowo przyzwyczaić się do widoku swojej córki. Na szczęście mama Lizzie jak również jej tata nie przestraszyli się jej, a wręcz przeciwnie. Pomimo iż ich dziecko nie wyglądało jak inne maluchy, od razu ją pokochali i cieszyli się, że właśnie powitali nowego członka rodziny. Lekarze długo nie wiedzieli dlaczego Lizzie jest taka malutka i "inna". Na początku nikt nie był w stanie postawić trafnej diagnozy. Jak się okazało, jej choroba jest niezwykle rzadka - to syndrom Marfanoid-progeroid-lipodystrofia. Jest to wada genetyczna, która uniemożliwia gromadzenie tkanki tłuszczowej i przybieranie na wadze. Chociaż je nawet 8 tysięcy kalorii dziennie, Lizzie waży obecnie około 26 kilogramów! Dziewczyna nie widzi również na jedno oko. Jej twarz jest znacząco zdeformowana. Nigdy nie ważyłam więcej niż 30 kilogramów. Kiedy byłam na studiach chowałam ogromny pojemnik [...] z ciastkami Twinkies, pączkami, czipsami i Skittelsami - mówi Lizzie. Wygląd Lizzie od początku był pewną barierą. Brak pewności siebie, naśmiewanie się i szykanowanie przez rówieśników w szkole, wytykanie palcami na ulicy... Jej choroba przysporzyła wielu nieprzyjemnych sytuacji i chociaż ona sama bardzo chciała, aby wszyscy traktowali ją jak zdrową osobę, to niestety tak nie było przez wiele lat. Jej dzieciństwo było nieustanną tułaczką po szpitalach i specjalistach. Dziewczyna przeszła kilkanaście operacji i setki badań, jednak nikt nie wiedział, jak można jej pomóc. Ale to nie choroba sprawiała jej największy ból, a obelgi przepełnione nienawiścią i pogardą, których doświadczała przez lata. Uznana "najbrzydszą kobietą świata" Lata mijały, a szykany nie ustawały. Kiedy Lizzie była już nastolatką stało się coś, co nigdy nie powinno się wydarzyć. Pewnego dnia, gdy dziewczyna chciała posłuchać muzyki natrafiła na film w serwisie Youtube - o niej samej! Tam okrzyknięto ją "najbrzydszą kobietą świata", a film w tamtym momencie obejrzało ponad 4 miliony ludzi! Jednak nie to było najgorsze, a komentarze, które pojawiły się pod nagraniem. Tysiące obelg, wyzwisk i przepełnionych nienawiścią wpisów zadały jej cios w samo serce. To nie choroba ją niszczyła, tylko ludzie. Dziewczyna długo nie mogła zrozumieć, dlaczego jej wygląd wywołuje taką nienawiść do jej osoby. Była w coraz gorszym stanie psychicznym. Punkt zwrotny w jej życiu Po latach cierpienia postanowiła udowodnić, że to nie wygląd jest w życiu najważniejszy! Chciała, aby ludzie zaczęli doceniać ją za życiowe osiągnięcia. Postanowiła założyć kanał w serwisie Youtube nie po to, aby podbić świat social mediów, ale po to, aby ktoś w końcu jej wysłuchał. Z tygodnia na tydzień z Lizzie zostawało coraz więcej subskrybentów i w końcu pojawiły się głosy zachwytu, a nie obelgi i wyzwiska! Ludzie z podziwem zaczęli patrzeć na dziewczynę, która pomimo tak trudnego życia ma w sobie tyle ciepła i pasji. Obserwatorzy kochają ją za jej życiowy optymizm i radość z życia. Lizzie jest teraz dla nich ogromną motywacją! Na kanale Lizzie możemy zobaczyć filmy o różnej tematyce, w tym też motywacyjne przemowy. Nienawiść internautów do Lizzie przerodziła się w miłość! Teraz w komentarzach pod jej filmami pojawiają się wzruszające wpisy, w których obserwatorzy dziękują jej za kolejną dawkę motywacji i optymizmu. Niektórzy dzięki niej znów uwierzyli w siebie - tak jak ona uwierzyła w siebie kilka lat temu. Założenie kanału Youtube naprawdę odmieniło jej życie! Lizzie jest również autorką książek, powstał także film dokumentalny, ukazujący jej życie - "A Brave Heart: The Lizzie Velasquez Story". Teraz to ona pomaga innym - została aktywistką działającą na rzecz zapobiegania przemocy w szkołach, której ona sama przez lata doświadczyła. Jest również znaną mówczynią motywacyjną. Jej niezwykle wzruszającą przemowę podczas konferencji TEDx w 2014 roku obejrzało miliony osób z całego świata. Wtedy też dziewczyna mówiła między innymi, że właśnie ten sceptycyzm ludzi do jej osoby, zmotywował ją do działania. Wypruwałam sobie żyły, a moją motywacją byli ludzie, którzy mówili mi, że nie mogę tego zrobić. Ich sceptycyzm motywował mnie i pozwalał działać. Wykorzystajcie sceptycyzm ludzi, którzy są wokół Was, aby poczuć się lepiej. Gwarantuję Wam, że wygracie. [...] Chciałabym abyście zastanowili się, co Was definiuje. Pamiętajcie! Odwaga zaczyna się tutaj... Lizzie znana jest również z tego, że w jej motywacyjnych przemowach jest mnóstwo dobrego humoru. Sama nawet pozwala sobie żartować ze swojej choroby i podkreśla, że stara się wyciągnąć z niej korzyści. Wiele osób myśli "Lizzie, jak możesz mówić, o korzyściach tej choroby, kiedy widzisz tylko na jedno oko?" Pozwólcie, że powiem, jakie są korzyści, bo są naprawdę ogromne. Noszę jedną soczewkę kontaktową - pół soczewek kontaktowych. Noszę okulary do czytania, zrealizowane na pół recepty. Jeśli ktoś mnie denerwuje, jest niemiły, lepiej niech stanie po mojej prawej stronie. To tak jakby nie było tam nikogo. Nawet nie wiem, że ktoś tam jest. Historia Lizzie jest naprawdę niesamowita i warto brać z niej przykład. Czasami mamy tendencje do narzekania ze swojego wyglądu, życia, pracy... A wystarczy naprawdę tylko trochę chęci i wiary w to, że nasze życie może się odmienić. Tak jak uwierzyła w to i zrobiła to Lizzie Velasquez - mówczyni motywacyjna i Youtuberka! Wygląd to nie wszystko - liczy się to, co mamy w głowie i w sercu!
Premiera "Najbrzydszego zwierzęcia świata" to pierwsza możliwość wizyty na premierze w Miejskim Teatrze Miniatura w Gdańsku od kilku miesięcy. Teatr bardzo dobrze radzi sobie online, ale przecież to w bezpośrednim kontakcie z widzami tak naprawdę nabiera sensu. Bardzo istotny temat ciągłego poddawania się ocenie innych i rywalizacji w nowej realizacji Miniatury pozostawia jednak pewien co iść do teatru w najbliższym czasieCóż - każdy z nas się z tym spotkał. Został oceniony przez pryzmat swojego wyglądu, zanim zdążył otworzyć usta. To, co podoba się większości jest uznawane za modne i wartościowe, ale jeśli coś lub ktoś od powszechnych oczekiwań odstaje, tym gorzej dla niego. W najlepszym razie zostanie zignorowany, częściej jednak spotkają go szykany, niekiedy wyzwiska lub inne formy agresji. Jednak kwestia tolerancji dla inności w spektaklu "Najbrzydsze zwierzę świata" zdecydowanie ustępuje innemu zjawisku - rywalizacji, która zwłaszcza w przypadku dzieci przybiera karykaturalne wręcz formy. Bo rywalizować można praktycznie o wszystko, tylko mało kto zadaje sobie pytanie "po co?". Malina Prześluga to jedna z najciekawszych i najlepszych współcześnie autorek teatru dla dzieci, jednak nie tylko, czego dowodzi w pełni zasłużona Gdyńska Nagroda Dramaturgiczna, którą otrzymała w 2020 roku za sztukę "Debil". W "Najbrzydszym zwierzęciu świata", napisanym specjalnie na zamówienie Miniatury, głównych bohaterów jest dwóch: pewien niezbyt urodziwy Rekin, który marzy o karierze amanta filmowego i Berta, czyli "bardzo, bardzo brzydka dziewczynka". Oboje chcą być kimś innym, niż są i starają się sięgnąć po swoje marzenia, choć nikt im tego nie ułatwia. Jak to w bajce, świat zwierząt (i to zwierząt morskich i głębinowych) oraz świat ludzi są jednym światem, rekin nie potrzebuje wody, a jeśli już gdzieś pływa, to w zupie. Obok nich, a raczej razem z nimi funkcjonuje też plan boski, bo Pan Bóg bierze udział w akcji na tych samych zasadach co inni bohaterowie i potrafi być przy tym złośliwy, dowcipny lub nieco okrutny (gdy połknie gadającego Ziemniaka tłumacząc, że ten trafi do lepszego świata). Dzięki temu zwariowana opowieść o dwójce istot, które bardzo chciały być kimś innym, jest wielowymiarowa i dynamiczna, choć nie wolno od niej wymagać prawdopodobieństwa. W tej szalonej opowieści jest kilkudziesięciu bohaterów, większość z nich to krótkie epizody, ale ponieważ na scenie pojawiają się ciągle nowi, charakterystyczni bohaterowie, a temat jest młodym widzom doskonale znany, kilkulatkowie spektakl śledzą z dużą uwagą i przyjemnością, bez trudu odnajdując się w rozwibrowanym świecie fantazji Maliny Prześlugi. Naszym przewodnikiem po tym świecie jest Rekin - kolejna po Panu Kleksie udana rola Krystiana Wieczyńskiego, wyróżniającego się tym razem niskim, niby groźnym głosem. Jego perypetie i sympatyczna powierzchowność od razu zaskarbiają sympatię młodych widzów. Towarzyszy mu wspomniana Berta efektownie ucharakteryzowana na brzydulę (trochę w stylu popularnego serialu TVN-u), jednak Agnieszka Grzegorzewska w tej roli jest bezbarwna. Oprócz kostiumu jej rola zbudowana jest właściwie tylko na wypowiadanych kwestiach tekstu Prześlugi, jakby na stworzenie pełnokrwistej postaci Berty zabrakło czasu. Jak w kalejdoskopie zmieniają się za to bohaterowie drugiego i trzeciego planu, z których największe wrażenie robią bardzo efektowne lalki-pyskówki: Fenek, Golec, Ryba Glut i Guziec, animowane przez Jakuba Ehrlicha, Wojciecha Stachurę, Hannę Miśkiewicz i Jacka Gierczaka. Bohaterowie spotykają ich podczas castingu na tytułowe "Najbrzydsze zwierzę świata", czyli karykaturę konkursu piękności. Także serialowi bohaterowie Mariusz i Beata to urocze pyskówki (prowadzone przez Wojciecha Stachurę i Edytę Janusz-Ehrlich), którym Rekin z Bertą przeszkadzają w scenie miłosnej. Szkoda, że scen z lubianymi i świetnie wyglądającymi lalkami jest tak mało. Chociaż to nie koniec niespodzianek. Pana Boga z wyczuciem i poczuciem humoru gra Andrzej Żak, zaś starszych z pewnością zachwyci Krystyna Czubówna w roli Krystyny Czubówny, a rozbawi Hugh Grant. Swój epizod mają również brygadziści sceny: Zbigniew Okęcki, Jacek Kaczkowski i Michał Skolimowski. Oprócz typowych technik lalkarskich mamy tu kilka efektów wizualnych, jak Lustro Wody (Krystian Wieczyński) czy nagranie VHS z Retro Rekinem i Retro Bertą, pozwalające na szybkie rozwiązanie akcji. Nie brakuje też lotniska, dowcipnie wkomponowanego między piąty a siódmy rząd siedzeń na widowni. W scenografii Dariusza Panasa wyróżnia się również gigantyczny talerz zupy z rekinem, jednak główny nacisk położono tu na funkcjonalność. Czasem scenografię wspierają multimedia Przemysława Żmiejko, zaś wszystko podkreśla adekwatna do zdarzeń scenicznych muzyka Filipa Sternala. Jednak spektakl od pierwszej sceny cierpi na poważne braki dramaturgiczne, maskowane dynamiką następujących po sobie zdarzeń, sprowokowanych przez tekst Maliny Prześlugi. Mam wrażenie, że reżyserka Laura Słabińska posługująca się pseudonimem Punch Mama nie zdołała wydobyć potencjału tekstu Prześlugi, gubiąc rytm i tempo, przez co ta szalona komedia momentami bardzo wyhamowuje. Za kulisami Teatru MiniaturaRatunkiem są zmieniające się jak w kalejdoskopie sytuacje, efektowne kostiumy, urocza opowieść miłosna, zwieńczona na lotnisku i przekaz, który nie pozostawia złudzeń. Nie warto rywalizować o wszystko, nie warto być jak wszyscy. Ważne jest by czuć się spełnionym w tym, co się robi. Nie wszystko musi być piękne - brzydkie też może być piękne w swojej brzydocie także dlatego, że jest niepowtarzalne i wyjątkowe. Warto dać sobie szanse poznać kogoś, bez oceniania go na pierwszy rzut oka, a rankingi prowokowane przez telewizję, wyznaczane ilością lajków czy komentarzy na serwisach społecznościowych naprawdę nie są istotne.
Producenci samochodów robią, co mogą, aby zainteresować klientów swoimi najnowszymi dziełami. Prześcigają się nie tylko w nowoczesnych technologiach i funkcjach, ale również w projektach nadwozia. Najlepiej gdyby te ostatnie — oprócz estetyki — przyciągały wzrok i wyróżniały się z tłumu. To bowiem gwarancja, że nie przejdą bez echa w tłumie konkurencji. W pogoni za tym celem projektanci czasem podejmują szalone decyzje, które rzadko kończą się sukcesem. Właśnie wtedy na rynku pojawiają się samochody o dość wątpliwych walorach estetycznych. Innymi słowy: po prostu brzydkie. W artykule przyjrzymy się modelom znanych i mniej znanych marek, które plasują się w czołówce niechlubnego rankingu brzydoty. Jeśli więc zastanawiasz się, jakie jest najbrzydsze auto świata, jesteś we właściwym miejscu. Dzisiaj poznasz odpowiedź na swoje pytanie. Contents1 Co poszło nie tak, czyli jak powstają najbrzydsze samochody?2 Najbrzydsze samochody świata — ranking TOP 15. Toyota Prius IV (rok produkcji: od 2015 do dziś) 14. Austin-Healey Sprite Mk1 (rok produkcji: 1958-1961) 13. Citroen Ami (rok produkcji: 1961-1977) 12. Mini Moke (rok produkcji: 1964-93) 11. AMC Pacer (rok produkcji: 1975-1980) 10. Bronto Landole (rok produkcji: 1998) 9. Alfa Romeo SZ (rok produkcji: 1989-1991) 8. Tata Nano (rok produkcji: 2008 do dziś) 7. Nissan Cube III (rok produkcji: 2009-2014) 6. Pontiac Aztek (rok produkcji: 2000-2005) 5. Scion xB (rok produkcji: 2004-2007) 4. SsangYong Rodius (rok produkcji: 2004-2013) 3. Lightburn Zeta (rok produkcji: 1963-1965) 2. Fiat Multipla (rok produkcji: 1998-2005) 1. Nissan S-Cargo (rok produkcji: 1989-1992) Najbrzydsze auto — miejsce honorowe. FSO Polonez Truck Roy3 Najbrzydsze samochody świata — podsumowanie Co poszło nie tak, czyli jak powstają najbrzydsze samochody? Proces realizacji konceptu nie wygląda tak, że jeden projektant w przypływie weny twórczej wymyśla coś, co podoba się tylko jemu (może jeszcze jego matce) i koniec. Firma bezkrytycznie przyjmuje pomysł, a następnie zaczyna masową produkcję pojazdów. Nie. Żeby koncept projektantów ujrzał światło dziennie, wpierw musi zaakceptować go kierownik oraz zwykle członkowie zarządu. Dzięki kontroli wyłapują błędy i dyskusyjne pomysły artystów. W efekcie z taśmy najczęściej zjeżdża samochód, który przynajmniej nie odstrasza. Jednak niedługo przekonasz się, że nie zawsze tak jest. Czasem do seryjnej produkcji trafiają projekty, które już po pierwszym spojrzeniu powinny były trafić do kosza. Dlaczego tak się nie stało? Nie mamy pojęcia. Plus jest taki, że dzięki gafom producentów dzisiaj pośmiejemy się z najbrzydszych samochodów świata. Poniżej znajdziesz najciekawsze potworki z rynku motoryzacyjnego, które jakimś cudem prześlizgnęły się przez proces akceptacji konceptu. Najbrzydsze samochody świata — ranking TOP 15 Zebraliśmy 15 modeli samochodów, przy których projektanci odlecieli — ale w zupełnie złą stronę. Niektóre z nich na pewno kojarzysz, inne będą zaskoczeniem. Czytaj dalej, a poznasz je wszystkie. 15. Toyota Prius IV (rok produkcji: od 2015 do dziś) wikimedia commonswikimedia commonsZdjęcia autorstwa El monty/CC BY-SA Najnowszy model Toyoty Prius to idealny przykład przesady w designie. Japoński producent wyłamał się ze swojej wieloletniej tradycji i postanowił stworzyć samochód, który wyróżni się z tłumu. Jednak chyba nie o takie wyróżnienie mu chodziło. W efekcie otrzymaliśmy samochód, który wygląda futurystycznie i posiada mnóstwo dziwacznych linii oraz załamań. Najszybciej zauważysz je przy reflektorach. Określenie „nie z tej ziemi” pasuje do nich jak ulał. Toyota w przypadku nadwozia kierowała się przede wszystkim względami aerodynamicznymi, które sprzyjają ekonomicznej jeździe, co jednak nie usprawiedliwia projektantów. Właśnie ekonomia i ekologia to podobno najmocniejsze zalety Priusa. Podkreśla to najnowsza generacja hybrydowego silnika, który wedle zapewnień twórców na samym prądzie przejedzie nawet 50 km. 14. Austin-Healey Sprite Mk1 (rok produkcji: 1958-1961) Brytyjski 2-drzwiowy roadster już na pierwszy rzut oka budzi niezamierzony uśmiech. Projektanci osadzili przednie światła bardzo blisko siebie, co w połączeniu z grillem od razu przywiodło ludziom na myśl uśmiechniętą żabę. I właśnie w ten sposób („Żaba”) nazywali samochód. Austin-Healey Sprite Mk1 jest malutki. Ma ok. 3,5 metra długości i porusza się za sprawą skromnego silniczka o pojemności jednego litra oraz mocy 43 KM. W efekcie uzyskuje maksymalną prędkość 133 km/h. Producentom chyba nie spodobało się przezwisko, które klienci nadali Spite’owi, bo już od drugiej generacji znacznie zmienił się jego wygląd. 13. Citroen Ami (rok produkcji: 1961-1977) wikimedia commonswikimedia commonsZdjęcia autorstwa Andrew Bone Mimo że „przyjaciel” (z fr. Ami) Citroena na papierze z powodzeniem mógłby powalczyć o miano „najbrzydszy samochód na świecie”, zaskakująca linia karoserii w jakiś dziwny sposób się broni. Potwierdziła to sprzedaż, ponieważ model znalazł ponad 1,8 miliona fanów. Widać szalony design czasem się sprawdza. Citroen Ami wyróżnia się przede wszystkim odwróconym ukosem tylnej szyby oraz ogólnie oryginalnym projektem budy. W oczy rzuca się również wklęsła linia maski, przez którą samochód wygląda, jakby był zdenerwowany. Model napędzał silnik B2 o pojemności 0,6 litra, który w zależności od wersji Ami cechował się mocą od 22 KM do 35 KM. Co ciekawe, Citroen Ami powstał jako odpowiedź firmy na nową propozycję Renault (Renault 4). Opierał się na starszej wersji Citroena (2CV), która też nie grzeszyła urodą. 12. Mini Moke (rok produkcji: 1964-93) wikimedia commonswikimedia commonsZdjęcia autorstwa SG2012 Firma BMC w pierwotnym zamyśle zaprojektowała ten samochód dla wojska, bo miała nadzieję, że podpisze wieloletni kontrakt z armią. Niestety wojskowym nie spodobał się prototyp. Narzekali na zbyt małe koła i niewielki prześwit. Projektanci BMC w 1962 roku poprawili projekt, ale było już za późno na produkcję dla armii. Jedyną nadzieją na ocalenie auta okazał się sektor cywilny. Dlatego w 1964 roku Mini Moke pojawił się na rynku jako samochód rekreacyjny. Cechuje się brakiem drzwi i dachu (zamiast niego jest plandeka), a całość przypomina przerośnięty wózek golfowy. W efekcie Mini Moke raczej nigdy nie wygra konkursu piękności. Silnik też nie wyróżnia się niczym szczególnym, bo to jednostka o pojemności 0,8 litra i mocy 34 KM. Produkcja Mini Moke z biegiem lat przenosiła się do wielu krajów, a ostatni egzemplarz zjechał z taśmy w 1993 roku w Portugalii. 11. AMC Pacer (rok produkcji: 1975-1980) wikimedia commonswikimedia commonsZdjęcia autorstwa Gzzz/CC BY-SA Pacer to wytwór amerykański, który był odpowiedzią na potrzebę stworzenia kompaktowego auta. Projektanci modelu przygotowali nadwozie z tak wielkimi szybami, że finalne dzieło przywodzi na myśl pojazd kosmiczny. Tym bardziej, że samochód był bardzo szeroki (prawie 2 metry). Jednak wygląd to nie jedyny minus AMC Pacer. Producent podjął wątpliwą decyzję także w kwestii silnika. W efekcie ten dziwaczny kompakt skończył z sześcio- lub ośmiocylindrowymi jednostkami pod maską, których pojemność oscylowała w granicach 3,8-5 litrów. Natomiast moc była skromna, bo tylko 112 KM. W efekcie AMC Pacer nie był ani oszczędny, ani dynamiczny, ani nie wyglądał zbyt kusząco. 10. Bronto Landole (rok produkcji: 1998) Ten dwuosobowy samochód terenowy to wytwór Rosjan. Firma Bronto przedstawiła model Landole jako pojazd do turystyki oraz wyjazdów na safari. Producent oparł go na popularnej w Rosji Ładzie Niva, ale wprowadził kilka istotnych zmian. Pierwszą z nich jest zwiększony o 30 cm rozstaw osi. W oczy rzucają się także inne drzwi, które są plastikowe i zamiast szyb mają duże wycięcia. Poza tym istotnym dodatkiem są również ramy ochronne. Niestety efekt końcowy pozostawia wiele do życzenia. Plastik oszpeca auto, a dziwny kształt ram ochronnych i nieciekawa karoseria też nie pomagają. 9. Alfa Romeo SZ (rok produkcji: 1989-1991) Zdjęcia autorstwa Vauxford/wikimedia commons/CC BY-SA Mimo że włosi słyną z finezji oraz pięknych designów w motoryzacji, tym razem coś poszło nie tak. Alfa SZ wygląda po prostu dziwacznie (żeby nie powiedzieć: brzydko). Zaburzone proporcje i zupełnie nietrafione linie świateł sprawiają, że auto od razu wyróżnia się z tłumu, ale w negatywny sposób. Zauważyli to także fani motoryzacji, którzy nadali tej Alfie wymowny przydomek „IL Monstro” (czyli potwór). Pod względem napędu to niecodzienne coupe wyróżnia się całkiem solidnym silnikiem V6 o mocy 210 KM. Nic dziwnego, skoro skrót SZ oznacza „Sprint Zagato”. Powstał także bliźniaczy model tego samochodu w wersji kabriolet, czyli Alfa Romeo RZ. 8. Tata Nano (rok produkcji: 2008 do dziś) Zdjęcie autorstwa Nikkul/wikimedia commons/CC BY-SA autorstwa commons/CC BY-SA Przyszła kolej na najtańsze auto świata, które — co w sumie nie powinno dziwić — walczy również o tytuł „najbrzydsze auto na świecie”. Mówimy tutaj o Tata Nano, czyli indyjskiej propozycji dla oszczędnych. Auto od strony technicznej nieco przypomina naszego rodzimego „malucha”. Też ma dwucylindrowy silnik, który też znajduje się z tyłu. Ponadto posiada napęd na tylną oś, koła o wielkości 12 cali oraz w gruncie rzeczy zerowe wyposażenie w podstawowej wersji. Jednak różnica polega na tym, ze maluch jeszcze może się podobać, a Tata Nano… nieszczególnie. Samochód jest bardzo krótki i jednocześnie wysoki. Taki projekt znacznie zaburza proporcje i sprawia, że auto po prostu wygląda brzydko. W połączeniu z nadmiernym cięciem kosztów producent doprowadził do sytuacji, w której drastycznie spadło zainteresowanie tym modelem — nawet w Indiach. 7. Nissan Cube III (rok produkcji: 2009-2014) Japończycy z Nissana po raz kolejny zaskoczyli kierowców wyglądem swojego minivana. Według samych twórców inspiracją dla tego modelu był… buldog w okularach. Przyznajemy, że jakieś podobieństwo jest. Poza tym Nissan Cube to kolejne pudło na kółkach — w końcu nazwa zobowiązuje („cube” to po polsku „kostka”). Samochód jest kanciasty, z dziwacznymi wybałuszonymi reflektorami z przodu, a na domiar złego ma — o zgrozo — drzwi bagażnika otwierane w bok. Wydaje się to mało praktyczne w pojeździe, który na pierwszym miejscu stawia na użytkowość. Auto najczęściej występuje w wersji z benzynowym silnikiem o pojemności 1,6 litra i mocy 110 KM albo w dieslu o pojemności 1,5 litra. 6. Pontiac Aztek (rok produkcji: 2000-2005) Zdjęcia autorstwa Greg Gjerdingen/wikimedia commons/CC BY Najbrzydsze samochody świata pewnego razu zainteresowały brytyjski dziennik „Telegraph”. Przeprowadził on głosowanie, w którym niechlubne pierwsze miejsce zajął właśnie Pontiac Aztek. Dlaczego? Powodem są dziwaczne proporcje oraz kontrowersyjny kształt karoserii, która wyróżnia się licznymi ostrościami. Na dokładkę dodajmy front, który urodą nie grzeszy. Nie wiemy, kto wpadł na pomysł umieszczenia świateł migania ponad światłami drogowymi, ale ten wybór na pewno nie wyszedł Aztekowi na dobre. W skutek kontrowersji wokół wyglądu samochód już po 5 latach zniknął z rynku. Jeśli zaś chodzi o sprawy techniczne, SUV-a Pontiaca napędzał silnik V6 o pojemności 3,4 litra. Samochód był dostępny w wersji z napędem 4×4 lub na przednią oś. 5. Scion xB (rok produkcji: 2004-2007) Zdjęcia autorstwa Greg Gjerdingen/wikimedia commons/CC BY Ten 5-drzwiowy crossover powstał w kraju kwitnącej wiśni. Mimo że Japończycy z jakiegoś powodu lubią takie „jeżdżące pudła”, akurat marka Scion miała na celu podbicie rynku amerykańskiego. Przynajmniej taki zamysł przyświecał Toyocie. Patrząc na to auto stwierdzamy, że chyba nie porozumieli się w tej sprawie z projektantami. Scion xB wygląda, jakby podstawą dla jego produkcji był rysunek samochodu autorstwa dziecka — i to niezbyt uzdolnionego. Prosto ciosana karoseria nieco przywodzi na myśl autobus lub furgonetkę, ale jest bez dwóch zdań brzydsza. Co znajdziesz pod maską? Silnik R4 o pojemności od 1,3 do 2,4 litra (w zależności od modelu). Daje to 110 KM mocy oraz moment obrotowy 143 Nm. 4. SsangYong Rodius (rok produkcji: 2004-2013) Zdjęcia autorstwa Chu/wikimedia commons/CC BY-SA Tytuł „najbrzydsze auto” z powodzeniem przyznamy również dziełu z Korei Południowej. Model Rodius tamtejszej marki SsangYong to minivan klasy średniej, który od frontu prezentuje się jeszcze nie najgorzej. Jednak o tyle samochodu nikt już tego nie powie. Projektanci zaszaleli. W oczy od razu rzuca się dziwaczna i brzydka linia okien, a także nienaturalne zwężenie oraz wydłużenie tyłka pojazdu. W efekcie SsangYong Rodius wygląda, jakby ktoś połączył całkiem znośnego sedana z bagażnikiem oryginalnego (w złym znaczeniu tego słowa) minivana. Samochód jest wielki i na pewno rzuca się w oczy, ale chyba nie o takie wyróżnienie twórcom chodziło. Co ciekawe, druga generacja tego modelu wygląda już znacznie lepiej. Na koniec dodajmy, że pierwszy Rodius cechuje się bardzo mocnym silnikiem. Pod maską znajdziesz albo litrowy silnik benzynowy R6 o mocy 220 KM i momencie obrotowym 310 Nm, albo wysokoprężny silnik o pojemności 2,7 litra, który ma moc 165 KM i moment obrotowy 340 Nm. 3. Lightburn Zeta (rok produkcji: 1963-1965) Zdjęcie autorstwa GTHO/wikimedia commons/CC BY-SA autorstwa zombieite/wikimedia commons/CC BY Zanim australijska firma Lightburn wzięła się za samochody, produkowała betoniarki i pralki. Jednak razem ze swoją marką Zeta postanowiła w końcu podbić rynek motoryzacyjny. Czy się udało? Nie. Samochody marki Zeta pojawiły się w trzech odmianach: Sedan, Utility (pick-up) oraz Sports. Niestety wszystkie miały tę samą bolączkę — malutki i słabiutki silnik o pojemności 0,3 litra w przypadku Sedana i Utility oraz 0,4 litra w „sportowej” wersji. Kolejnym problemem był oczywiście design tych pojazdów. Utility oraz Sports może jeszcze się jakoś broniły, ale Sedan wyglądał jak ponaciągane pudło na kółkach. Do tego pudło mało praktyczne, bo np. dostanie się do bagażnika wymagało wyjęcia foteli, gdyż projektanci nie pomyśleli o klapie z tyłu. Co ciekawe, Lightburn Zeta nie miał wstecznego biegu. Jeśli kierowca chciałby tym samochodem jechać do tyłu, musi wyłączyć silnik i uruchomić go odwrotnie. Wtedy czterobiegowa skrzynia biegów zmienia się w czterobiegową skrzynię biegów wstecznych. 2. Fiat Multipla (rok produkcji: 1998-2005) Zdjęcia autorstwa Andrew Bone/wikimedia commons/CC BY Czy ranking, który zestawia ze sobą najbrzydsze samochody na świecie, mógłby się obyć bez Multipli? Oczywiście, że nie. „Dzieło” fiata rzuca się w oczy jak mało które. Winę za to ponosi kontrowersyjny projekt, który umieszcza światła drogowe na podszybiu, przez co w karoserii pojawia się charakterystyczna fałda. Bąbelkowaty kształt tylnej szyby też nie ratuje modelu. Design skutecznie odpychał klientów, mimo że Multipla to tak naprawdę bardzo funkcjonalny samochód. Jego długość wynosi niecałe 4 metry, a mimo to zmieści w środku 6 osób w dwóch rzędach siedzeń. Jeśli zaś chodzi o silniki, Fiat montował w Multipli cały przekrój swoich sprawdzonych jednostek. W drugiej generacji modelu projektanci zrezygnowali już z wątpliwego designu pierwowzoru. Ciekawostką natomiast jest fakt, że w 2008 roku chiński koncern motoryzacyjny Zhejiang Zotye Auto Co. kupił licencję do Multipli i zaczął jej produkcję pod własną marką. 1. Nissan S-Cargo (rok produkcji: 1989-1992) Zdjęcie autorstwa Tennen-Gas/wikimedia commons/CC BY-SA autorstwa dave_7/wikimedia commons/CC BY Van Nissana bez dwóch zdań zasłużył sobie na najwyższe miejsce w naszym rankingu. Z wyglądu bardziej przypomina prostą zabawkę dla dzieci, niż prawdziwy samochód. Jednak nawet w pierwszej roli nie sprawdziłby się dobrze z powodu brzydoty. Co czyni go tak nieładnym? Poza tym, że projektanci starali się zmieścić vana w malutkim samochodzie (długość to tylko 3,5 m), sam design również się nie sprawdził. Front i większa część nadwozia cechuje się obłościami i zaokrągleniami, które z tyłu nagle znikają. Tył S-Cargo jest płaski jak deska do prasowania i w ogóle nie pasuje do reszty. Co z silnikiem? Pod maską znajdowała się czterocylindrowa jednostka o pojemności 1,5 litra, która bazowała na silniku Nissana B11. Najbrzydsze auto — miejsce honorowe. FSO Polonez Truck Roy Zdjęcie autorstwa SuperTank17/wikimedia commons/CC BY Ranking wydawałby się niepełny bez rodzimego modelu. Dlatego przygotowaliśmy specjalne miejsce dla poloneza — ale nie byle jakiego. Polonez Truck Roy to prawdziwy creme de la creme brzydkiego designu. Wygląda, jakby ktoś na siłę zespawał ze sobą dwa zupełnie różne auta. Front to typowy osobowy polonez, a tył pochodzi od jakiegoś bliżej nieokreślonego samochodu dostawczego. Jednak największą bolączką tego modelu są tylne drzwi dla pasażerów. Wyglądają dokładnie tak samo jak te w osobowej wersji poloneza. Zdradza to, że projektant nawet nie zadał sobie trudu, żeby jakoś dopasować zupełnie różne elementy. W efekcie samochód wygląda jak połączenie pięści i nosa. Głowa boli! Najbrzydsze samochody świata — podsumowanie Potworków podobnych do tych, które zebraliśmy w artykule, znajdziesz na rynku o wiele więcej. Jednak na szczęście nie aż tak dużo, żeby osłabiły naszą miłość do motoryzacji. Ze wszystkich mało atrakcyjnych aut w rankingu umieściliśmy te, które naszym zdaniem wyróżniają się nawet wśród brzydali. Przyznaliśmy też niechlubne pierwsze miejsce Nissanowi S-Cargo, chociaż rywalizacja była zacięta. Uważasz, że pominęliśmy jakiś model, który powinien znaleźć się na tej liście? Daj nam znać w komentarzu!
najbrzydsze dziecko na świecie