Excel) a następnie kliknąć w kartę Plik i wybrać Opcje. W oknie dialogowym Opcje programu Excel należy kliknąć na zakładkę Język. W sekcji Wybieranie języka interfejsu użytkownika w polach Język wyświetlania oraz Język Pomocy należy wybrać np. język Angielski [English] i kliknąć w przycisk Ustaw jako domyślny.
zależy, czy szkoły będą przyjaznymi miejscami, w których uczniowie mogą się efektywnie uczyć i gdzie dostają pomoc, jakiej potrzebują. Wszystko jest możliwe, o ile uwierzymy, że nasze szkoły mogą funkcjonować tak, jak MY chcemy, żeby funkcjonowały. dr Marzena Żylińska. Budząca Się szkoła.
Letni odpoczynek trwa w najlepsze, jednak z każdym dniem zbliżamy się do września, a co za tym idzie – do początku nowego roku szkolnego. Fundacja Ukraina wraz z Aleksandrą Kosior – nauczycielką i asystentką międzykulturową, przygotowała artykuł, który pomoże postawić pierwsze kroki w polskim systemie edukacji. System edukacji w Polsce – co musisz wiedzieć? Edukacja
Re: Zakup polskiej wersji i zmiana na angielską « Reply #1 on: April 06, 2012, 08:53:18 am » Ściągasz klienta enGB (a jak nie ma to US) i dodajesz kod z polskiej wersji.
Zmiana szkoły, bez względu na to, co za nią stoi to wielkie wyzwanie. I - nie wiem czy się ze mną zgodzicie - ale mam wrażenie, że to wyzwanie bardziej z początku dotyczy rówieśników, w najmniejszym stopniu tego, co później zwykle staje się problemem, czyli nauki i nauczycieli. Przy zmianie szkoły najbardziej obawiamy się grupy.
Zmiana szkoły w 2. klasie liceum może na przykład wiązać się z testem z biologii czy języka angielskiego. Kiedy zmienić szkołę? Zmiana szkoły w 2. klasie liceum to ryzykowne posunięcie, ale zdarzają się poważne powody, które mogą skłaniać do takich decyzji.
8bTHKez. polski arabski niemiecki angielski hiszpański francuski hebrajski włoski japoński holenderski polski portugalski rumuński rosyjski szwedzki turecki ukraiński chiński hiszpański Synonimy arabski niemiecki angielski hiszpański francuski hebrajski włoski japoński holenderski polski portugalski rumuński rosyjski szwedzki turecki ukraiński chiński ukraiński Wyniki mogą zawierać przykłady wyrażeń wulgarnych. Wyniki mogą zawierać przykłady wyrażeń potocznych. Zobaczysz, zmiana szkoły wyjdzie ci tylko na dobre. To druga zmiana szkoły w tym roku szkolnym, a jest dopiero listopad. Mira, esta es la tercera escuela en la que he estado este año y apenas es noviembre. A zmiana szkoły to dla ciebie okazja, możesz odmienić siebie. Sądzę, że zmiana szkoły nie jest wyjściem. To druga zmiana szkoły w tym roku szkolnym, a jest dopiero listopad. Quiero decir, mira ésta es la tercera escuela en la que hemos estado este año. Chodziłem do tej szkoły - na pewno jest tam gdzieś jeszcze notatka o mnie z wielkimi słowami 'zmiana szkoły'. Seguro por allí todavía hay una nota... sobre mí que dice, bien grande, "Escuela de Artes y Oficios". Zmiana szkoły w ostatniej klasie? Zmiana szkoły w środku lata. Pozostałe wyniki Aktywne uczestniczenie w zajęciach, całkowita zmiana kultury szkoły. Participación del personal en el aula, articulación de currículos, implicaría cambiar toda la cultura de la escuela. Zmiana nazwy szkoły to nie tylko zmiana tabliczki na drzwiach. Si cambian el nombre de Clark Elementary... no será solo el letrero de la puerta principal. Zmiana miejsca zamieszkania nie znaczy zmiany szkoły. Sólo porque se mudaran no quiere decir que cambiaron de escuela. Zmiana dotyczy klasyfikacji niektórych kwalifikacji na poziomie szkoły średniej. La revisión se refiere a la clasificación de algunas cualificaciones de nivel secundario. Tak tylko mówię, powrót do szkoły to będzie spora zmiana po graniu w gry, całymi dniami. Sólo te digo que regresar a la escuela va a ser un gran ajuste después de andar por ahí todo el día, - Jugando juegos de video. Zmiana polityki była trudnym wyborem, ale nasze szkoły są zmuszane do cięć budżetowych. El cambio de política fue una decisión difícil, pero nuestras escuelas están sitiadas con cortes presupuestarios. Kiedy skończyłem szesnaście lat, mój ojciec-psychiatra doszedł do wniosku, że przydałaby mi się zmiana otoczenia na bardziej odpowiednie, więc odesłał mnie do szkoły z internatem. A los 16 años, mi papá psiquiatra llegó a la conclusión de que... no era el mejor ambiente para que yo creciera en él... y me envió a un internado. Nie podoba mi się zmiana z dnia na dzień terminu przeniesienia szkoły. Zmiana związana z zakończeniem wakacji i powrotem do szkoły nie jest zawsze łatwa. Jest to zarówno zmiana psychiczna jak i fizyczna, uczniowie we Flandrii często samodzielnie jeżdżą do szkoły średniej, zwykle zlokalizowanej dalej od domu niż szkoła podstawowa. Es un cambio mental y también un cambio físico; los estudiantes de Flandes se desplazan a menudo de manera independiente hacia el instituto, que se encuentra normalmente más lejos de casa que la escuela primaria. Nie znaleziono wyników dla tego znaczenia. Wyniki: 23. Pasujących: 10. Czas odpowiedzi: 143 ms. Documents Rozwiązania dla firm Koniugacja Synonimy Korektor Informacje o nas i pomoc Wykaz słów: 1-300, 301-600, 601-900Wykaz zwrotów: 1-400, 401-800, 801-1200Wykaz wyrażeń: 1-400, 401-800, 801-1200
Join redditCreate an account to follow your favorite communities and start taking part in an account No wiÄ™c nie lubiÄ™ szkoÅ‚y do której obecnie chodzÄ™, a dokÅ‚adniej kierunku jaki "wybraÅ‚em". Także nie zdaÅ‚em i mam poprawkÄ™ w sierpniu. JakieÅ› porady co wybrać, i kiedy to zrobić?This thread is archivedNew comments cannot be posted and votes cannot be cast level 1MyÅ›le, że jeÅ›li wbijesz to pytanie w google, to dostaniesz odpowiedzi o wiele szybciej niż 2Taa... pytania w google sÄ… jak sÄ… jak spaghetti ze wczoraj. niby dobre ale ja bym nie ufaÅ‚level 1Masz jednÄ… poprawkÄ™? Nie panikuj. To raczej studencki standard. Kilka razy Å‚atwiej ci siÄ™ bÄ™dzie przenieść z zamkniÄ™tym semestrem. Dodatkowo, zwykle Å‚atwiej zmienia siÄ™ kierunek wewnÄ…trz uczelni niż miÄ™dzy placówkami. Zastanów siÄ™ gdzie chcesz iść, przywdziej swój najlepszy krzywy ryj i idź pogadać z paniami z dziekanatu. Możesz również umówić siÄ™ na rozmowÄ™ z rektorem ds. studenckich, tylko wtedy lepiej już wiedzieć co i pytać siÄ™ tylko „jakâ€.level 2Ale on ma poprawkÄ™ w sierpniu, wiÄ™c nie jest 2pragnÄ™ tylko powiedzieć, że chodzÄ™ do technikumlevel 1ja szkole zmienialam w kwietniu w 2LO i nie zaluje. jezeli jest ci w obecnej zle i to dobrze przemyslane, to zmien. nie ma co sie CommunitySubreddit dla piszÄ…cych i czytajÄ…cych po polsku. English posts are welcome if tagged as English 🇬🇧.445kziomeczków i ziomkiÅ„
„Dobra zmiana” PiS w szkolnictwie to co najmniej piąta w tym półwieczu reforma edukacyjna w Polsce, która obiecywała podnosić jakość nauczania i obniżać nierówności. Nawet jeśli partyjni koledzy minister Zalewskiej bronią jej dziś przed krytyką opozycji, to więcej w tym wymuszonej lojalności niż szczerego entuzjazmu. Polska szkoła, z pisanymi na kolenie programami nauczania i tkanymi naprędce sieciami szkolnymi, zmaga się z chaosem, którego nie doświadczyła od niemal dwóch dekad. To jeszcze nie koniec. Fala kulminacja „deformy”, jak zmiany oświatowe PiS ochrzcili złośliwi krytycy, a więc kumulacji roczników w pierwszych klasach szkół średnich dopiero przed nami. Bez większego ryzyka można przewidywać, że nie będzie to reforma bardziej udana niż poprzednie tego typu przedsięwzięcia. Przyznać jednak trzeba, że minister Zalewska nie stanęła przed łatwym zadaniem. W obiegowej opinii zreformować edukację jest równie trudno, jak wysłać człowieka na Księżyc. Jednak astronauci stanęli na Srebrnym Globie, a zmiany w szkolnictwie gdzieniegdzie się udawały. Dlaczego nie w Polsce? Na przeszkodzie stoi niemożność wyjścia poza pewien powtarzalny schemat przygotowania i wdrażania zmian w oświacie. To nie problem rządu Szydło czy Morawieckiego. Podobnie było w Polsce Gomułki i Gierka, czy Buzka i Tuska. Z reform edukacyjnych ich rządów można uczyć się, jak nie należy reformować polityk społecznych. Analiza tych niepowodzeń pomaga zrozumieć przyczyny naszej trwałej niezdolności do skutecznego reorganizowania funkcjonowania polityk publicznych (systemu emerytalnego, służby zdrowia, rynku pracy itp.). Co łączy „punkty za pochodzenie” Gomułki, „dziesięciolatki” Gierka, gimnazja Buzka i 6-latki Tuska? Spójrzmy na krótką historię reform edukacyjnych w PRL i III RP. Od Gomułki do Gierka Wprowadzenie w połowie lat 60. ubiegłego wieku przy naborze na studia systemu punktów preferencyjnych dla dzieci robotniczych i chłopskich było odpowiedzią peerelowskich władz na systematyczny spadek udziału tej grupy wśród ogółu studiujących. Decyzję poprzedziła pospieszna dyskusja ekspercka, ale już nie konsultacje z kadrą akademicką, personelem szkolnym, czy przedstawicielami samych zainteresowanych. Nie doceniono skali społecznego oporu przeciw zmianie. Przeszacowano jej potencjalne skutki pozytywne. „Punkty” krytykowano w debatach wewnątrzpartyjnych, jak i prasie. Niezadowoleni byli budowniczowie Polski Ludowej, którzy dzięki powojennemu awansowi edukacyjnemu zmienili swój status społeczny, jak i potomkowie starej inteligencji. Reformę nadwątlała fala faktycznej korupcji i domniemanej protekcji: krążyły opowieści o lekarzach i dyrektorach fabryk, którzy na rok stawali się rolnikami, aby ich dzieci miały szansę skorzystać z systemu. Rozwinął się rynek płatnych korepetycji i kursów na taką skalę, że wprowadzono kodeks regulujący ich udzielanie przez nauczycieli. Na uczelniach panowała formalna i nieformalna dyskryminacja „przedstawicieli ludu”. Już to by wystarczyło, by „punkty” nie zadziałały. Okazało się jednak, że potencjalni beneficjenci sytemu są kompletnie niezainteresowani studiami, a selekcja następowała już przy wyborze szkoły średniej: dzieci robotnicze i chłopskie trafiały do zawodówek, a inteligenckie do liceów i na studia. Reformy wymagał system edukacyjny na niższych szczeblach, wyrównujący poziom szkół na wsi i w mieście. Temu miało służyć wprowadzenie w latach 70. powszechnej, dziesięcioletniej szkoły ogólnokształcącej. Na wsi „dziesięciolatki” miały się oprzeć na sieci zbiorczych szkół gminnych zastępujących placówki małe i drogie w utrzymaniu. Niezrozumienie celów reformy, fatalny poziom nowych szkół oraz problemy z dowożeniem i żywieniem uczniów wywołały silny opór społeczny i przesądziły o fiasku gminnych szkół zbiorczych. Od Buzka do Tuska Do pomysłu wrócono dopiero w 1999 roku za czasów rządów koalicji AWS-UW. I wprowadzono gimnazja. Rozumowanie było podobne: państwa nie stać na utrzymanie dużej liczby małych placówek na dobrym poziomie. Trzeba więc stworzyć rzadszą sieć większych i lepiej doposażonych rejonowych szkół drugiego stopnia, opóźnić próg selekcji i wprowadzić system egzaminów zewnętrznych. I tym razem zignorowano jednak mechanizm konsultacyjny, który mógł przekonać do reformy nauczycieli i rodziców. Opór rodziców z terenów wiejskich doprowadził do „odwrócenia” reformy na wsi, zachowania wielu małych szkół i powstania nieplanowanych, „dziewięcioletnich podstawówek” (szkoła podstawowa i gimnazjum w jednym budynku). Największy sprzeciw wobec likwidacji szkół wiejskich odnotowano tam, gdzie skutecznie odrzucono reformę lat 70. W dużych miastach egzaminy zewnętrzne miast służyć kontroli poziomu szkół, zaczęły być używane jako kryterium selekcji. Inteligenckie dzieciaki, wzmacniając wyniesioną z domu wiedzę kursami i korepetycjami, dostawały się do lepszych gimnazjów dzięki puli „miejsc dyrektorskich”. Zaradni rodzice z klasy średniej, których dzieciom gorzej poszło na egzaminach, fikcyjnie zmieniali meldunki na czas rekrutacji do szkół. Gimnazja przestały być de facto objęte rejonizacją i stały się przedmiotem swobodnego wyboru rodziców, co oznaczało, że klasa średnia okupowała te najlepsze, bardziej potrzebującym zostawiając oświatowy szmelc. Kolejną próbą oddziaływania na nierówności szkolne było ogłoszenie przez rząd PO w 2008 roku reformy 6-latków. Jej celem było zmniejszanie nierówności przez zwiększenie dostępności edukacyjnej przedszkolnej. Miejsca zwolnione przez dotychczasowych 6-latków miały przejąć młodsze dzieci. Reforma dostosowywała także sytuację w Polsce do europejskiego standardu. Od lat podpowiadana przez ekspertów, była popierana przez różne środowiska (w swoim programie miało ją PiS) i akceptowana przez ZNP. Obniżenie wieku szkolnego miało służyć przede wszystkim dzieciom z rodzin o niższym statusie ekonomiczno-społecznym. Z punktu widzenia klasy średniej nie była to zmiana niezbędna (wśród lepiej zarabiających rodziców z wyższym wykształceniem uprzedszkolnienie było niemal stuprocentowe). Reformatorzy nie byli zresztą zainteresowani opinią rodziców, a szkoda. Kiedy wreszcie zaczął to badać CBOS, okazało się, że rodzice z obu grup, choć z innych powodów, opowiadali się przeciwko przypadku klas ludowych dominowało przekonanie o niepotrzebnym zabieraniu dzieciństwa oraz o tym, że dzieci sześcioletnie nie są jeszcze gotowe do podjęcia szkolnych obowiązków. Osobom z klasy średniej chodziło raczej o to, że to szkoła nie jest gotowa na przyjęcie sześciolatków. Błędy komunikacyjne rządu doprowadziły do eskalacji niezadowolenia. Przeciwnych reformie było ponad 80 proc. ankietowanych. Reformie przeciwstawiał się początkowo średnio-klasowy, a później już ogólnopolski ruch rodziców „Ratuj maluchy”. Walkę z reformą wsparła opozycja. W efekcie konfrontacji reforma PO została rozłożona na wiele lat, a po dojściu do władzy PiS, cofnięta. Klątwa nieodpowiedzialnego państwa Wprowadzone w 1965 roku „punkty za pochodzenie” były przykładem stosowanego także na Zachodzie systemu „pozytywnej dyskryminacji”. Jednak narzucający styl ich wprowadzania spowodował, że w pamięci społecznej funkcjonują jako przykład ideologicznej fiksacji i zemsta na inteligencji za... Marzec ‘68!. Brak konsultacji reformy lat 70. i niewystarczające wyjaśnienie jej celów doprowadził do jej społecznego odrzucenia. Ten sam błąd popełniony w latach 90. dał początek, sprzecznej z wynikami licznych badań, „czarnej legendzie gimnazjów”, jako miejsc pełnych przemocy. Państwo nie rozpoznało emocjonalnego przywiązania mieszkańców wsi do ich szkół. Eksperci myśleli w kategoriach „racjonalnych”: przecież to lepiej, żeby dzieci uczyły się w mieszanym środowisku, doposażonej szkole z lepszą kadrą, choćby je trzeba było dowozić. Nieufni obywatele zakładali, że państwo nie poradzi sobie z organizacją dowozu, a nowe szkoły wcale nie okażą się bardziej efektywne; lepszy więc wróbel w garści. Co gorsza, mieli rację. Państwo wcześniej czy później nie dawało rady: indywidualne decyzje i działania urzędników, dyrektorów szkół, nauczycieli i rodziców wypaczały sens każdej reformy, unieważniając, kiedy było trzeba, zasadę rejonizacji, czy obowiązujące reguły rekrutacji. Czasem też reformy po prostu cofano, jak w przypadku 6-latków. Co ciekawe, Polacy, którzy w kraju masowo „ratowali maluchy”, nie mieli najmniejszych problemów, aby do szkoły posłać nawet dzieci 5-letnie – wystarczyło, że pokonali kanał La Manche i mieli do czynienia z angielską szkołą i brytyjskim państwem. Jak przekonałem się, prowadząc badania w Londynie, polscy emigranci postrzegali publiczne szkoły podstawowe jako ciekawe, bliskie życiu, innowacyjne i zdolne uczyć przez zabawę. Widzieli także, że państwo brytyjskie działa sprawnie i konsekwentnie, a reguły obowiązują wszystkich. Nieważne, czy chodzi o tamtejszego lekarza, czy polskiego hydraulika: wyprawkę i podręczniki otrzymuje każdy. Każdy musi się także liczyć z tym, że już jeden dzień nieusprawiedliwionej nieobecności dziecka w szkole spowoduje odwiedziny pracownika socjalnego w domu. Angielscy rodzice także starają się „kombinować”, omijając zasady rejonizacji (fikcyjne rozwody, zmiany meldunku w okresie rekrutacji), ale państwo nie przymyka na to oczu: lokalne władze oświatowe potrafią zatrudnić detektywów i ujawnić oszustwo przy naborze do podstawówki. Przegląd reform edukacyjnych ujawnia jakąś ponadczasową, systematyczną niemożność naszego państwa do skutecznego działania, klątwę, którą za Jerzym Hausnerem i Mirą Marody, można by nazwać jego zinstytucjonalizowaną nieodpowiedzialnością. Na czym ona polega? Wszystkie przywołane przykłady wskazują, że działania polskiego państwa cechują: decyzjonizm, brak responsywności i niekonsekwencja, pojawiające się w każdej z reform w takiej właśnie kolejności. Z braku woli lub umiejętności rezygnowano z konsultacji społecznych lub choćby rzetelnych kampanii informujących o założeniach i celach reformy. Nie budowano wokół nich szerokich ponadpartyjnych i ponadklasowych koalicji. Nie przygotowywano się na potencjalne „niezamierzone skutki reform”, a słaby monitoring wdrażania utrudniał adekwatną i szybką reakcję na nie. Brak uporu instytucji publicznych w egzekwowaniu zmian podważał i tak niskie zaufanie do państwa. Oświeceniowo-protekcjonalny styl działania powodował, że nawet potencjalnie sensowne zmiany wdrażano „dla ludu”, a nie „z ludem”. W ten sposób przeciwko reformom zwracali się nawet ich potencjalni beneficjenci. Drobna zmiana? Gdyby z tego punktu widzenia opisać zmiany edukacyjne PiS, to dostrzeżemy, że reformatorom udało się nie odejść daleko od szlaku wytyczonego przez poprzedników. Od narzucającego stylu wdrażania reform i użycia konsultacji, jako fasady, a nie realnego mechanizmu tworzenia polityki publicznej, po nieudolność w przewidywaniu następstw wprowadzanych rozwiązań, ekipa minister Zalewskiej powtarza błędy minionego półwiecza. Korektę widać tylko w przypadku artykułowania i spełnienia postulatów klas ludowych: likwidacji znienawidzonych gimnazjów, powrocie do 8-letniej podstawówki, cofnięciu reformy 6-latków. Niestety, jeśli poprzednim reformatorom zarzucić można, że próbowali uszczęśliwiać ludzi na siłę, obecni starają się ich unieszczęśliwić za ich zgodą. „Dobra zmiana” została zapowiedziana jako uderzająca w nierówności i korzystna dla środowisk nieuprzywilejowanych. Fakty jednak temu przeczą. Wśród badaczy panuje zgoda, że korzystne z punktu widzenia oddziaływania na nierówności jest: opóźnianie progu selekcji (a więc wyboru szkoły średniej), wydłużanie czasu pracy przy tablicy w wymiarze dziennym i rocznym, oraz wprowadzenie obowiązku wczesnej edukacji szkolnej i/lub przedszkolnej. PiS nie tylko cofnął reformę sześciolatków, która zwiększała dostępność przedszkoli, ale także zniósł obowiązek przedszkolny dla pięciolatków. Powrót do 8-letniej podstawówki powoduje, że uczniowie rok wcześniej będą dokonywać wyboru szkoły średniej. Można było inaczej: wyegzekwować rejonizację zamiast likwidować gimnazja, zapobiegać wykorzystaniu testów jako narzędzia selekcji, podtrzymując ich diagnostyczny potencjał, a nie – likwidując egzaminy zewnętrzne – zmieniać program szkół podstawowych i stopniowo zachęcać do wysyłania doń 6-laktów. Niestety wybrano inną drogę. Nawet jeśli reforma edukacyjna PiS nie obniży jakości nauczania i nie zwiększy nierówności społecznych (w obu kwestiach jestem jednak pesymistą), to z całą pewnością nie zdejmie klątwy i nie przełamie złej passy w reformowaniu polskiej oświaty. Mniej więcej wiemy, czego nam trzeba. Poprawa jakości i skuteczności reformowania edukacji (i innych polityk publicznych) wymaga podniesienia jakości diagnoz przygotowywanych przed rozpoczęciem prac nad reformą oraz zmiany podejścia do konsultacji społecznych. Muszą one wzmocnić słyszalność głosu nieuprzywilejowanych, pomagać w przygotowaniu kampanii informacyjnych dostosowanych do wrażliwości poszczególnych grup odbiorców. Służyć włączeniu partii, ruchów społecznych, organizacji obywatelskich, mediów w szerokie koalicje wspierające wdrażanie kluczowych reform. Na etapie wdrażania niezbędne jest stworzenie systemu stałego monitorowania reform i reagowania na zakłócenia, co pomoże w egzekwowaniu wprowadzonych zmian i rozpocznie proces odbudowy zaufania do instytucji państwa. Na taką zmianę przyjdzie jeszcze trochę poczekać. Oby nie kolejne pół wieku. Przemysław Sadura – socjolog, adiunkt w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Bada polityki publiczne. Ostatnio dla forumIdei Fundacji Batorego przygotował raport „Polska szkoła reform: czego możemy się nauczyć z nieudanych zmian systemu edukacji?”. Związany z Krytyką Polityczną
Dodane 21 lipca 20226 złPromujOdświeżPrywatneStan: NoweOpisMam do sprzedania przejściówkę z polskiego na angielską. Przejściówka jest nowa. Polecam i zapraszam .ID: 738706389Skontaktuj sięKATARZYNAMember Since styczeń 2017Ostatnio online dziś o 20:25Rozmowy na OLX właśnie stały się i odbieraj wiadomości w czasie rzeczywistym. Teraz masz również dostęp do historii xxx xxx
Autor: GP •13 kwi 2017 11:15 Skomentuj Ambasador RP w Londynie Arkady Rzegocki proponuje brytyjskiemu systemowi edukacji, by uczył języka polskiego. Ambasador RP chce, by polski znalazł się obok niemieckiego i francuskiego wśród języków uczonych w brytyjskich szkołach. (fot. • Dla polskiego dyplomaty istnieje widoczna dysproporcja w wiedzy językowej i kulturowej między Polakami i Brytyjczykami. • Propozycja jest częścią szerszej inicjatywy, której celem jest, by oba narody zrozumiały się lepiej. Interesują Cię biura, biurowce, powierzchnie coworkingowe i biura serwisowane? Zobacz oferty na Ambasador polskiego rządu w Londynie Arkady Rzegocki zaproponował w połowie kwietnia, by szkoły w Wielkiej Brytanii uczyły języka polskiego. W ocenie dyplomaty taki krok pozwoliłby wzmocnić relacje między krajami, jak i zniwelować barierę jaka dzieli polską i angielską młodzież na Wyspach. Choć, to tylko jeden z powodów takiej propozycji. Rzegocki widzi dość ewidentny brak zrozumienia polskiej kultury po stronie brytyjskiej, czemu też ma przeciwdziałać nauka polskiego w szkołach na Wyspach. Czytaj też: Wielka Brytania łatwo Polaków nie odpuści? "Płace już skoczyły o 20 proc., bo brakuje ludzi" - To wielkie zadanie dla nas, by zrozumieć się lepiej i by zbliżyć nasze społeczności do siebie - mówił w przytaczanej przez Eastern Daily Press (EDP) wypowiedzi ambasador. W idealnym scenariuszu ambasador chciałby, aby polski stał się, obok takich języków jak niemiecki i francuski, powszechnym językiem nauczanym w brytyjskich placówkach edukacyjnych. Majowa propozycja dyplomacji dla Wielkiej Brytanii To kolejny pomysł, który ma pozwolić Polakom i Brytyjczykom lepiej zrozumieć swoje własne otoczenie. W dniach 6 i 7 maja w Wielkiej Brytanii obchodzone są Dni Polskiego Dziedzictwa. Ambasador Arkady Rzegocki proponuje, by w tych dniach Polonia w Wielkiej Brytanii bardziej angażowała się w dialog między oboma społecznościami. Ambasador Arkady Rzegocki pracujący na placówce dyplomatycznej w Londynie od 2016 roku, źródło: BY-SA Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin. PODOBAŁO SIĘ? PODZIEL SIĘ NA FACEBOOKU
zmiana szkoły z polskiej na angielską